fbpx

Czytelnicy piszą…

konwencja lewicy: ojkofobia, zoologiczny antyklerykalizm, zamordyzm ukryty pod płaszczykiem demokratyzmu, praw człowieka, szacunku dla odmienności

Szanowna redakcjo!

W ostatnią sobotę lipca 2023 miała miejsce konwencja Lewicy, która skupiła się na tzw. świeckości państwa.

Spadkobiercom Marksa, Lenina i Stalina wypada przypomnieć, że to właśnie Bierut i Gomułka chcieli wtrącać się do nominacji biskupów i księży oraz cenzurować treść prasy katolickiej. A od czasów króla Bolesława Śmiałego i św. Stanisława (jego zwłoki król kazał poćwiartować i bo duchowny sprzeciwił się rozkazom króla uzurpującego sobie prawo podporządkowania sobie kościoła katolickiego) w Polsce obowiązuje rozdział państwa i kościoła oraz zasada pomocniczości i poszanowania autonomii państwa przez Kościół i Kościoła przez państwo. 

Za najważniejszy “problem” ideolodzy lewicy uznali to, że kobieta nie może zamordować własnego, nienarodzonego dziecka na życzenie, jak zwykły zabieg chirurgiczny. Otóż ciało dziecka nie jest ciałem kobiety, a dziecko ma dwoje rodziców. O roli ojców lewica milczy, jakby ich nie było. No chyba, że dla Lewicy ojcowie mają być zredukowani do roli bankomatu i ze swoimi dziećmi widzieć się raz na 2 tygodnie przez drzwi (w filmie “Tato” pokazano to).

Lewica rozdziera szaty, że normalni ludzie bronią się przed demoralizacją młodzieży przez dewiantów i tzw. seksedukatorów. Europa Zachodnia przespała ten moment. I dzisiaj w wielu krajach rodzice muszą posłać dziecko na lekcje demoralizacji i seksualizacji, bo inaczej grozi mu grzywna albo utrata praw rodzicielskich. 

Lewica wreszcie bardzo chciałaby położyć łapę na finansach Kościoła, bo jest im solą w oku, że nie mogą poprzez instytucje państwa zastraszać duchowieństwa i szantażować ich utratą środków finansowych, gdyby słowo Boże okazało się niezgodne z lewicową ideologią. Lewica gardłuje, że kościół ma nieruchomości i grunty zapominając, że one zostały sfinansowane przez wiernych, którzy chcieli, aby w ich miejscowości była świątynia. Dziś stare kościoły są nie tylko budynkami sakralnymi ale również zabytkami kultury. A ziemia nie jest na sprzedaż pod nieruchomości, tylko służy wspólnotom, parafiom, czyli wiernym. Kapłani nie są ich właścicielami tylko zarządcami. 

Oczywiście, model katechezy szkolnej wprowadzony po 1989 roku nie jest idealny, należy nad nim dyskutować, ale powinni robić to obywatele w referendum i zdecydować, czy chcą, by ich dzieci chodziły na religię w salkach katechetycznych (to by utrudniło życie znacznej części populacji, bo lekcje w szkole są jedna za drugą), czy też w szkole tak, jak jest obecnie. Lewica nie dostrzega, że ponad 90% osób deklaruje wyznanie rzymskokatolickie i państwo nie może imię fałszywie rozumianej tolerancji dezorganizować życie tym 90%, by zadowolić garstkę innowierców (zakładam, że z pozostałych 10% spora część ma to w nosie i nie zwraca uwagi, a część to mniejszości narodowe i np. prawosławni na Podlasiu albo ewangelicy na śląsku cieszyńskim). Tak samo, można dyskutować na temat modelu finansowania kościoła katolickiego jak również innych wyznań.

Paradoksalnie, konserwatywny, prawicowy polityk Grzegorz Braun uważa, że finansowanie kościoła powinno należeć wyłącznie do wiernych (oczywiście podatki muszą być niskie, najlepiej bliskie zera). Dzięki temu, argumentuje poseł Braun, duchowni nie będą obawiali się głosić trudnych kazań i narażać władzy świeckiej. Zatem, dzięki hojności, katolicy mogą uwolnić swoich księży i biskupów z presji popierania tej czy innej władzy świeckiej.

Lewica chce wreszcie walczyć z egzorcyzmami, jako rzekomo szkodliwymi dla dzieci. To już w ogóle kuriozum. Skoro lewicowi aktywiści są ateistami, nie wierzą w Boga, to jak rozumiem nie wierzą też w egzorcyzmy. Wobec tego obrzęd egzorcyzmu nie powinien mieć dla nich żadnego znaczenia tak jak dla mnie nie ma znaczenia obrzęd jakiegoś szamana indiańskiego, czy mnicha buddyjskiego, który odprawia jakieś zaklęcia czy tańce. Ale według Lewicy egzorcyzm ma szkodzić zdrowiu dzieci. Ciekawe w jaki sposób. A przedwczesna seksualizacja, ideologia LGBT nie szkodzi?

Lewica mówi dużo frazesów o postępie, szacunku dla człowieka. Szkoda tylko, że wstydliwie przemilcza postawę swoich prominentnych polityków w czasie mniemanej pandemii. Poseł Zandberg ale i inni politycy Lewicy domagali się wówczas od rządu wprowadzenia PRZYMUSU szczepień na COVID19 i kar za odmowę szczepienia oraz zaostrzenia restrykcji sanitarnych. Czyli uważali, że minister NIedzielski razem z e swoimi doradcami Horbanem i Simonem byli za mało gorliwi w zniewoleniu Polek i Polaków oraz w czasie antynaukowego lockdownu.

Podsumowując, rządy lewicy oznaczają hojne dofinansowanie organizacji LGBT, terror wobec normalnej większości, szczucie na polskich patriotów i zamknięcie chrześcijan w katakumbach. 

Nowy wspaniały świat globalistycznych elit, gdzie człowiek zredukowany jest do roli myślącego zwierzęcia. 

Pytanie tylko, czy Polacy tego chcą.

Czytelnik z lewackiego Poznania

Wiceminister Janusz Kowalski wdał się w pyskówkę z działaczami Agrounii

Rolnicy wraz z działaczami Agrounii przyszli do ministerstwa rolnictwa chcąc rozmawiać z ministrem Telusem, którego nie zastali. Zamiast niego na miejscu był wiceminister Janusz Kowalski (Solidarna Polska), który wdał się w ostrą pyskówkę z rolnikami i związkowcami.

Tylko brakowało, aby panowie się pobili.

Przynajmniej było ciekawe widowisko. No cóż, rolnicy na jesieni będą pamiętać o tym, przez kogo mają problem ze zbytem zboża i owoców. Czyżby to było pokłosie tzw. afery podkarpackiej ? Bo jak wyjaśnić ich spolegliwość wobec gloryfikacji OUN, UPA, Bandery, Szuchewycza na Ukrainie oraz zgodę na zalanie polskiego rynku zbożem zza wschodniej granicy?

Tzw. afera podkarpacka wybuchła, gdy prominentni politycy PiSu zabawiali się w domach publicznych na Podkarpaciu a nagrania z ich igraszkami z nieletnimi Ukrainkami miały zostać wywiezione za wschodnią granicę – materiał idealny na posiedzenie komisji do zbadania wpływów obcej agentury. Pytanie tylko, czy ewentualna Komisja będzie chciała przyjrzeć się tej sprawie. 

Pozdrawiam, M.

Siarkowska przechodzi ze Zjednoczonej Prawicy do Konfederacji

Posłanka Anna Maria Siarkowska, która w 2015 roku weszła do Sejmu z list Kukiz’15, a w 2019 – z list PiSu teraz przechodzi do Konfederacji. Dostała od Krzysztofa Bosaka propozycję kandydowania do Sejmu w nadchodzących wyborach parlamentarnych z drugiego miejsca listy Konfederacji w okręgu siedlecko-ostrołęckim.

Siarkowska w 2005 roku była związana z Ligą Polskich Rodzin i znała dobrze Krzysztofa Bosaka, najmłodszego posła kadencji 2005-2007.

https://wiadomosci.wp.pl/anna-maria-sierakowska-doprowadzam-prezesa-do-bialej-goraczki-6924062584114144a

Siarkowska przechodzi ze Zjednoczonej Prawicy do Konfederacji

Zdaniem Anny Siarkowskiej formuła Zjednoczonej Prawicy się wyczerpała, a Solidarna Polska, która miała być przeciwwagą dla PiS i bronić suwerenności Polski i naszych interesów narodowych żyruje szkodliwe decyzje rządu. Posłanka przypomniała, że udało jej się zablokować szkodliwe ustawy PiSu m.in. lex Hoc, Piątkę dla Zwierząt oraz wbrew rekomendacji klubu PiS w sprawach dotyczących segregacji sanitarnej i mniemanej pandemii.

Anna Maria Sierakowska: doprowadzam Prezesa do białej gorączki

To już pewne. Anna Maria Sierakowska będzie kandydować z drugiego miejsca Konfederacji w okręgu siedlecko-ostrołęckim. Tym samym rzuca rękawicę prezesowi PiS, proponując wyborcom alternatywną prawicę. Uważa, że na sam dźwięk jej nazwiska Jarosław Kaczyński dostaje “białej gorączki”.

Anna Maria Sierakowska zamieściła na swoim Twitterze oficjalną informację na temat swojej roli w nadchodzących wyborach. “W najbliższych wyborach do Sejmu będę kandydować z drugiego miejsca na liście Konfederacji w okręgu siedlecko-ostrołęckim” – oznajmiła na wstępie, zaznaczając dużą potrzebę budowy prawicy, która byłaby niezależna od obecnej partii rządzącej.

“Zjednoczona Prawica straciła rację bytu”

Zdaniem Sierakowskiej rząd pod sterami premiera Mateusza Morawieckiego ma niewiele wspólnego z Prawicą: “projekt Zjednoczonej Prawicy stracił rację bytu”.

Polityk podkreśliła, że nie planowała startować z ramienia PiS-u. Nie pasuje bowiem do charakteru tej partii, a sam prezes Kaczyński “dostaje białej gorączki”, gdy tylko usłyszy jej nazwisko. Jej poglądy bliższe są temu, co ma do zaproponowania Konfederacja.

“Każdy, kto się trochę orientuje w sytuacji wie, że Jarosław Kaczyński na dźwięk mojego nazwiska dostaje białej gorączki. Sprzeciwiłam się wielu projektom PiSu, które były antyobywatelskie, niekonstytucyjne i antydemokratyczne. W tych ważnych sprawach, głosowałam tak samo, jak posłowie Konfederacji” – napisała na Twitterze, wspominając o ustawach proponowanych przez Prawo i Sprawiedliwość, które udało jej się zablokować.

“Otrzymałam propozycję ze strony Ruchu Narodowego i ją przyjęłam. Idee narodowe są mi bliskie od młodzieńczych lat. Ja swoich poglądów nie zmieniam. Jestem wierna wartościom, które wyznaję i zawsze walczę o to, co kocham, nie kalkulując, czy to zapewni mi miejsce na liście czy nie. Nie jestem w polityce po to, by zapewnić sobie miejsce na liście na kolejne wybory” – napisała Sierakowska, tłumacząc, dlaczego zdecydowała się dołączyć do ekipy Krzysztofa Bosaka, którego zna i ceni od lat.

Zresztą podobnie wypowiadała się w trakcie konferencji prasowej, na której poinformowała opinię publiczną o przejściu do koła poselskiego Konfederacja.

Transfer Siarkowskiej oraz Banasia juniora zasadniczo zmienia sytuację na scenie politycznej i umożliwia Konfederacji wejście do pierwszej ligi i przekonanie dotychczasowych wyborców Zjednoczonej Prawicy rozczarowanych działaniami obecnego rządu (m.in. zgoda Morawieckiego na KPO, na mechanizm “$ za praworządność”, Fitfor55, spolegliwość wobec Ukrainy.

A co redakcja o tym sądzi? 

Czytelnik

Fakty na temat procesu Mariki

Szanowna redakcjo! 

Dobrze by było, gdyby prezydent ułaskawił Marikę. Zachęcam Was do przesyłania petycji do prezydenta RP Andrzeja Dudy w tej sprawie.  

Bo niewątpliwie doszło do zbrodni sądowej. 3 lata bezwzględnej odsiadki dla osoby wcześniej niekaranej za udział w jakiejś tam szarpaninie, zakwalifikowanej przez sąd jako ‘rozbój’? I tylko dlatego, że Marika należała do organizacji o profilu konserwatywnym. Gdy tymczasem w sprawach cięższej wagi (np. niejaki Margot, który miał napaść z nożem na działacza prolife) sąd najcześciej orzekał prace społeczne albo uniewinnił podsądnych.

Czyli nadzwyczajna kasta chce nam tu zainstalować terror jak w czasach stalinowskich różnicując podsądnych ze względu na poglądy. A to już jest łamanie Konstytucji, która mówi, że nikt nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny.

I gdzie są obrońcy OTUA?

Pozdrawiam,

Czytelnik z Poznania

Zbliżają się obchody 80 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu

Szanowna redakcjo!

P. Witold Listowski w imieniu Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych zaprosił wszystkich na obchody 80 rocznicy Krwawej Niedzieli.

9 lipca b.r. odbędą się uroczystości centralne obchodów 80 rocznicy Krwawej Niedzieli. W mediach rządowych nie ma o tym żadnej informacji. Prezydent RP nie objął obchodów swoim patronatem.

P. Listowski zwrócił się do wojska (Garnizon Warszawa)  o wystawienie kompanii honorowej, orkiestry wojskowej, ale do dzisiaj (13 czerwca 2023) nie otrzymał odpowiedzi. Pismo do premiera rządu RP Mateusza Morawieckiego także pozostało bez odpowiedzi. Czy zapomnieliśmy o ofiarach tego bestialskiego ludobójstwa?

“Kresy, dla Polaka są jak dusza” zauważył będący na konferencji prasowej p. Janusz Krzywoszyński. Ten ostatni zauważył, że obchody zorganizowane zostały oddolnie, społecznie, a państwo polskie nie dość, że nie pomogło, to jeszcze robi duże trudności w godnym upamiętnieniu ofiar tej zbrodni na Narodzie Polskim. Czy można sobie wyobrazić, że w podobny sposób państwo polskie podchodzi do obchodów rocznicy Bitwy Warszawskiej, albo rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego?

Pozdrawiam,

Czytelnik z Poznania

Niemieckie media zaniepokojone wzrostem notowań Konfederacji

Ja wolę czytać niemieckie media w oryginale. W końcu dla lepszego rozeznania warto jest poznać opinię innych stron, w tym naszych sąsiadów, niekoniecznie zgadzając się z nią.  Ciekawsze to jest (krytyczne czytanie źródeł obcych jak np. kroniki historyczne Thietmara) i wzbogacające bardziej horyzonty myślowe, niż rozczytywanie się w polskojęzycznych przedrukach w der Onet, der Newsweek, der Fakt albo die virtuelle Polen i innych portalach internetowych, radiostacjach, gazetach lub czasopismach.
Poniżej znajduje się link do artykułu na temat Konfederacji i PiSu. Wystarczy wrzucić w słownik niemiecko-polski na www.deepl.com i mamy gotowca dla polskojęzycznych gadzinówek dla ćwierćinteligentów, którym się wydaje, że są półinteligentami.

https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-pis-rechtsextreme-1.5839117
Poniżej pełna treść artykułu z 4 maja 2023 roku, gdyby artykuł został usunięty z sieci.

Aufstieg der jungen Rechten

4. Mai 2023, 15:56 Uhr

Lesezeit: 3 minIn Umfragen steht die PiS gut da, aber um nach der Wahl im Herbst weiter zu regieren, wird sie einen Partner brauchen. Und der könnte sehr weit rechts stehen.

Die Umfragen stehen nicht schlecht für die regierende Partei in Polen. Da führt die PiS mit weitem Abstand, kommt derzeit bei einem Institut auf 32,2 Prozent Wähleranteil, beim anderen auf glatte 33 Prozent.

Doch bis zur Wahl sind es ja noch mehr als fünf Monate hin. Irgendwann zwischen dem 15. Oktober und dem 5. November wird in Polen ein neues Parlament gewählt. Auf das genaue Datum hat sich der Präsident noch nicht festgelegt, Andrzej Duda hat damit noch Zeit bis Mitte Juli. Insofern ist eigentlich auch der offizielle Wahlkampf noch nicht eröffnet. Tatsächlich aber findet er auf jeder Pressekonferenz, an jedem Feiertag mit öffentlichen Reden und längst auch auf den Marktplätzen Polens statt, zu denen die Politiker aller Seiten durchs Land reisen.

Denn klar ist auch für die PiS: Im Vergleich zur Wahl 2019 hat sie deutlich an Zuspruch verloren, eine Mehrheit könnte sie mit 33 Prozent nicht erreichen. Ohnehin ist diese in den vergangenen Jahren auch im Sejm zusammengeschmolzen. Zwei Partner, die mit der PiS gemeinsam auf der Liste der “Vereinten Rechten” angetreten waren, gingen in die Opposition. Der noch verbliebene Partner, die Partei von Justizminister Zbigniew Ziobro, bleibt in Umfragen unter der Wahrnehmungsschwelle. Ziobros Partei versucht es nun mit einem Namenswechsel, nennt sich seit Mittwoch nicht mehr Solidarna Polska, sondern nun Souveränes Polen, was ihrer EU-feindlichen Haltung wohl eher entspricht.

Ein Bündnis der PiS mit der Konfederacja galt kürzlich noch als undenkbar

Nur einer Gruppierung scheint es derzeit zu gelingen, neue Wähler zu gewinnen, der Konfederacja. Im eigentlichen Sinne ist sie keine Partei, eher ein Bündnis mehrerer Gruppierungen, zusammengehalten von dem Wunsch, die EU zu verlassen und die polnische Währung Złoty zu behalten. Eines ihrer Mitglieder, Sławomir Mentzen, fasste die Ziele im Bündnis vor vier Jahren so zusammen: “Wir wollen ein Polen ohne Juden, Homosexuelle, Abtreibungen, Steuern und die Europäische Union.” Mit zwölf von 460 Sitzen ist die Konfederacja bereits im Sejm vertreten, sie zog 2019 als kleinste Fraktion ein. In Umfragen ist sie mit etwa zehn Prozent nun die drittstärkste Partei.Zum Selbstverständnis der Konfederacja gehört es auch, nicht nur den Rest der Opposition, sondern auch die Regierung als schwach und verlogen hinzustellen. Offizieller Slogan: Wir geben euch Polen zurück.

Mit der Zustimmung zur Konfederacja wachsen die Befürchtungen, dass die PiS diese zum neuen Koalitionspartner machen oder sich mit ihrer Hilfe zumindest eine Minderheitsregierung absichern könnte. Diese äußerte zum Beispiel Oppositionsführer Donald Tusk von der Partei Bürgerplattform. Schließlich bleibe außer der Konfederacja keine Partei mehr übrig, mit der die PiS inhaltlich etwas gemeinsam habe, begründete Tusk.

Noch bis vor Kurzem galt so ein Bündnis eigentlich als undenkbar. Denn Mitglieder der Konfederacja hatten sich in den vergangenen Jahren oft prorussisch geäußert. Eine Haltung, die im polnischen Parteienspektrum einmalig ist.

Nun versuchen die Konfederacja-Leute Ängste zu schüren, vor sozialer Ungleichheit durch die vielen ukrainischen Flüchtlinge im Land. Von denen die meisten schnell eine Arbeit gefunden haben. Konfederacja sieht sich als Unterstützerin polnischer Bauern im Kampf gegen den Preisverfall wegen ukrainischer Getreideimporte, ihre Mitglieder fotografieren sich mit streikenden Lkw-Fahrern, die ihre Arbeit durch günstige Konkurrenz aus dem Osten bedroht sehen.

Auch Frauen gibt es bei der Konfederacja, nicht viele, aber es scheint, als habe man im Bündnis daran gedacht, dass das heutzutage wichtig ist. Sie haben eine eigene Gruppe im Bündnis. Eine erklärt etwa in einem Twitter-Video, dass Regierung und Opposition immer die Falschen für Gewalt gegen Frauen verantwortlich machen. Nämlich “Männer und das Patriarchat”. Ihre Antwort: Es sind Ausländer. Eine andere warnt, dass das Klimaschutzprogramm der EU, “Fit for 55”, zu enorm steigenden Lebenshaltungskosten führen wird.

Die rechte Konfederacja versucht, junge Polen anzusprechen – mit einigem Erfolg

Mit diesem Thema und mit der Art der Präsentation könnten sie einen Nerv treffen, vor allem unter jungen Wählern. Nach einer Studie der Konrad-Adenauer-Stiftung würden mehr als 19 Prozent der 18- bis 30-Jährigen Konfederacja wählen. Nach anderen Umfragen ist der Anteil noch höher. Gerade unter Jüngeren gibt es Sorgen, eine bezahlbare Wohnung zu finden, die Zukunftsaussichten werden eher düster beurteilt. Und die Aufmerksamkeit der PiS scheint nur den Rentnern zu gelten.

Der Tiktok-Star der Konfederacja, Sławomir Mentzen, bringt es in einem seiner Videos auf den Punkt: “Kaczyński und Tusk sind älter als meine Eltern”, erzählt der 36-jährige Unternehmensberater seinen etwa 740 000 Followern. Es sei also Zeit, die Parteivorsitzenden der PiS und der größten Oppositionspartei Bürgerplattform (PO) in Rente zu schicken. “Zeit, dass sie aufhören, jungen Leuten ihr Leben vorzuschreiben.”

Der angesprochene Donald Tusk und andere Oppositionspolitiker warnen mittlerweile bei jeder Gelegenheit vor der Konfederacja. Dabei tun sie sich selbst schwer, Wähler zu mobilisieren. Tusks Partei PO kommt in den Umfragen auf 24 bis 25 Prozent, die Linke kaum über neun Prozent.

Z wyrazami szacunku,
Czytelnik z Poznania


Prześladowania obrońców dzieci

Mariusz Dzierżawski skazany na rok pozbawienia wolności i 15 tys. zł grzywny za obronę dzieci nienarodzonych i mówienie prawdy na temat tzw. ideologii LGBT i tzw. “edukacji seksualnej”.

I to wszystko dzieje się w państwie, gdzie rzekomo rządzi prawica a prokuratorem generalnym jest Zbigniew Ziobro.
Więcej w materiale filmowym.
https://www.youtube.com/watch?v=Jg3mJXYjFHU
W wystąpieniu Marty Czech padło też nawiązanie do niedawnego zarządzenia władz UAMu, wedle którego wykładowca, który zwraca się per “pani” do osoby, która danego dnia identyfikuje się jako mężczyzna może zostać skazany za molestowanie seksualne. I tak, Poznań znowu okazał się być w awangardzie lewactwa i znowu nam porutę robią na całą Polskę.

Czytelnik

Niemieckie media czytam jedynie w oryginale

Wolę w oryginale zapoznać się z niemieckim punktem widzenia, niż czytać polskojęzyczne przedruki.
Ostatnio Sueddeutsche Zeitung w alarmistycznym tonie wypowiedziała się na temat PiSu oraz wzrostu poparcia dla Konfederacji.
Niemieckie medium stwierdziło, że programem Konfederacji jest tzw. Piątka Mentzena z 2019 roku. Warto dodać, że był to żartobliwy wpis mający wyśmiać sposób, w jaki media głównego ścieku piszą o prawicowych i patriotycznych formacjach, Jak widać, zadziałało.
Całość artykułu w języku niemieckim znajduje się na stronie
https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-pis-rechtsextreme-1.5839117.

Szanowna redakcjo!

W ostatnim czasie sugeruje się, że za wzrostem notowań Konfederacji stoi “schowanie” Grzegorza Brauna. Nie mogę się z tym zgodzić. Znam mnóstwo ludzi, którzy głosują na Konfę właśnie ze względu na niezłomną postawę posła Brauna, który nie bał się podejmować trudnych tematów i wyrażać niepopularne opinie, wbrew propagandzie głównego ścieku medialnego.
Czas pokazał, że ten wizjoner i wybitny intelektualista miał rację. W sprawie Ukrainy obawiam się, że też może mieć rację. Oby nie okazało się, że będzie za późno, Polacy są mniejszością we własnym państwie, gdzie przybysze ze wschodu uzyskają prawa wyborcze i będą decydować o edukacji, kulturze i mieć szeroko zakrojone przywileje. I wtedy osoby, które szydziły z ostrzeżeń o ukrainizacji Polski, będą musiały przyznać ze wstydem, że się pomyliły. Tak jak dziś różni oświeceni, którzy  szydzili z osób sceptycznych wobec cudownego  eliksiru przyznają, że dali się zwieść histerii i psychozie strachu.

Z wyrazami szacunku,
Czytelnik z Poznania

Miliardy złotych wyprowadzane poza budżet państwa – zauważa prezes NIK

14 kwietnia 2023 r. Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli na antenie radia RMF24 stwierdził, że w 2023 roku ponad 300 mld złotych środków publicznych znajdzie się poza kontrolą budżetu.
Na koniec 2021 roku zadłużenie sektora publicznego Polski (wg metodologii polskiej ) wynosiło 1 bln 148 mld zł, a wg metodologii unijnej – o 262 mld zł więcej. To jest ponad 32 tys. zł na mieszkańca łącznie z niemowlętami i starcami.
Pytanie, czy w ogóle możliwe jest zapłacenie tej kwoty. A jeśli nie, to czy nie nastąpi konwersja długu na wpływy polityczne i czy już się to nie dzieje (np. ustawy i rozporządzenia pandemiczne, agresywna promocja eliksiru jednej firmy zamiast racjonalnej profilaktyki zachorowań i zarządzania kryzysowego).

Zdaniem prezesa NIKu wyprowadzanie znacznej części wydatków poza budżet jest niewłaściwe, gdyż czyni finanse publiczne nieprzejrzystymi. A Konstytucja oraz ustawa budżetowa i inne ustawy wyraźnie wskazują na konieczność jawności życia publicznego.

Ponadto, NIK nie mogła przeprowadzić kontroli w Orlenie (nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi, cham się uprze i mu daj), złożyła też zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa w sprawie doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, co miało narazić Skarb Państwa na straty ponad 1 mld 300 mln zł.
Banaś na antenie RMF poskarżył się na brak współpracy i obstrukcję ze strony prokuratury, która ignoruje kolejne zawiadomienia Najwyższej Izby Kontroli o możliwości popełnienia przestępstwa.
No cóż, prawo jest dla maluczkich. Za kradzież bułki ze sklepu  surowo skażą dziecko, za kradzież przedmiotu o wartości 100 zł wymiar sprawiedliwości surowo skaże złodzieja. a za defraudację 1,3 mld zł nikomu włos z głowy nie spadnie.

Wywiad z Marianem Banasiem można odsłuchać pod adresem

Czytelnik z Poznania

Regulacja czy niszczenie? Kolejny zawód?

Mam w rodzinie dobrego logopedę – kobietę, ale jako osoba pamietająca PRL nie przyzwyczaiłam
się do zawodowych feminatywów (logopedka). Ma doświadczenie w pracy z pacjentami w różnym
wieku, pracowała i w przedszkolach i na uczelniach. Na bardzo wczesnym etapie diagnozowała
wszystkie nowonarodzone dzieci w rodzinie i wśród znajomych, odsyłając je do właściwych
specjalistów. Obecnie pracuje z muzykami i aktorami prowadząc jednoosobową działalność
gospodarczą oraz z przyszłymi pedagogami kształcąc ich w szkołach wyższych.

Parę dni temu dowiedziałam się od niej, że w najbliższym czasie Sejm ma procedować bardzo
szkodliwą dla logopedów ustawę, ale jeszcze bardziej szkodliwą dla ich pacjentów/klientów, którzy
chcieliby skorzystać z logopedycznych usług. Nie chodzi tylko o to, że prawdopodobnie zwiększy
się liczba sepleniących dzieci, których rodziców nie będzie stać na usługi logopedów, bo już samo
dostosowanie gabinetu do możliwości wykonywania usług medycznych będzie skomplikowane.
Chodzi o to, że niewielki procent logopedów pracuje bezpośrednio w resorcie ochrony zdrowia, pod
który zawód ten ma według nowego projektu podlegać.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że zniszczono tzw. służbę i ochronę zdrowia publicznego, która już
wcześniej nie działała dobrze, regulując dostęp do niej przez skupienie na walce z jedną (sic!)
chorobą.

Obserwuję też tego typu regulacje zawodowe na polu akademickim. Powszechnie znane jest w tym
środowisku pojęcie „punktozy”. Wszelkie nasze osiągnięcia mierzone są przez algorytmy, które
„wyceniają” dorobek naukowca na podstawie arbitralnie przydzielonych danym czasopismom
punktów. Są również odpowiednio naliczane punkty za każdy inny aspekt działalności akademika.
Praca dydaktyczna także podlega coraz większym regulacjom. Nauczyciele akademiccy są
zobowiązani wypełniać coraz więcej dokumentów, co staje się nie tylko dużym utrudnieniem, ale
wymaga coraz większej specjalizacji w administrowaniu danymi.

Hannah Arendt utworzyła w II połowie XX wieku nową definicję totalitaryzmu. Nowoczesny
totalitaryzm nie wymaga już dyktatorów, wystarczy terror regulacji, oddolne zarządzanie masą.
Administracja wsparta systemem policyjnym (pilnującym tzw. „porządku” czyli przestrzegania
aktualnych norm) i odpowiednio znaczącymi stanowiskami przyznawanymi tym, którzy potrafią się
wdrożyć w ten zmienny system funkcjonowania, osiąga dziś taki zasięg działania, że zatraciliśmy
zupełnie poczucie wolności. Żeby być wolnymi podmiotami, musimy mieć jakąś tożsamość, a ta
m.in. pod pozorem zawodowych regulacji jest nam konsekwentnie zabierana, choć wydawać by się
mogło, że intencje są odwrotne.

Logopedzi „są logopedami niezależnie od miejsca pracy. To, że pracują w innych podmiotach niż
resort ochrony zdrowia, wiąże się z tym, że nie ma w nim dużych możliwości zatrudnienia” –
formułują swoje postulaty logopedzi w Apelu do Sejmu (Apel Zarządu Głównego Polskiego
Związku Logopedów w sprawie projektu ustawy o niektórych zawodach medycznych).
Podkreślić trzeba, że „miejsc pracy dla logopedów w resorcie ochrony zdrowia jest bardzo mało –
wg szacunków tylko ok. 12% czynnych zawodowo logopedów znajduje zatrudnienie w resorcie
ochrony zdrowia, a i to rzadko kiedy w pełnym wymiarze czasu pracy. (…) Ograniczenie
wykonywania świadczeń logopedycznych jedynie do resortu ochrony zdrowia niesie tym samym
negatywne skutki dla pacjentów: zmniejszenie dostępu do diagnozy i terapii logopedycznej i/lub
zwiększenie kosztów terapii logopedycznej, zamykanie małych, dostępnych blisko domu pacjenta
gabinetów logopedycznych”.

Uderzenie w logopedów to kolejny akt walki z drobną przedsiębiorczością i z tzw. wolnymi
zawodami, wymagającymi nie tylko dużej elastyczności, ale przede wszystkim umiejętności
samokształcenia i podejmowania decyzji związanych z samorozwojem, co jest z roku na rok coraz
bardziej utrudniane rosnącą niemal wykładniczo ilością przepisów i regulacji.
Czy apel kolejnej niszczonej grupy zawodowej dotrze do rządzących? Zawód logopedy należy do
tych zawodów, które – jak np. zawody nauczycielskie czy artystyczne – łączy wiele specjalizacji,
podkreślają autorzy apelu.

Proces kształcenia logopedy znacząco odbiega od zawodów ujętych w projekcie ustawy o zawodach medycznych. Logopedzi posługują się metodami z wielu dyscyplin poza logopedią: lingwistycznych, pedagogicznych, psychologicznych i medycznych, dlatego logopedzi – jak większość tego typu zawodów – są w nieustannym procesie samokształcenia. Podnoszą swoje kwalifikacje, zdobywają uprawnienia i certyfikaty uprawniające do stosowania
wielu różnorodnych metod i terapii, uczestnicząc w wielu szkoleniach i warsztatach, najczęściej
sami je opłacając.
Wejście w życie nowej ustawy grozi m. in. utratą „uprawnień do tytułu zawodowego i konieczność
kolejnej weryfikacji już wielokrotnie sprawdzanych kompetencji”, co za tym idzie – dewaluację
statusu zawodowego logopedy. Gdy tymczasem logopedzi nabyli już to prawo w procesie
wykształcenia i dodatkowych szkoleń. Poza tym rynek świetnie weryfikuje tę profesję. Do słabego
logopedy nikt nie przyjdzie.

Rosnąca kasta urzędników na razie na brak pracy i utratę tożsamości nie narzeka.

Agnieszka Doda-Wyszyńska

Dane makroekonomiczne: spadek konsumpcji o 5% rok do roku

“Lutowe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazały głęboki realny spadek sprzedaży detalicznej w Polsce. Był to najmocniejszy regres od czasu covidowych restrykcji oraz rezultat znacznie słabszy od oczekiwań ekonomistów.
Analitycy od wielu miesięcy przypuszczali, że początek 2023 roku może przynieść znaczące osłabienie konsumpcji prywatnej i realny spadek sprzedaży detalicznej w Polsce, ale tak głębokiego regresu się nie spodziewano. Sprzedaż liczona w cenach stałych była o 5,0% niższa niż w lutym 2022 roku – informuje GUS. Rynkowy konsensus zakładał regres „tylko” o 1,5%. Był to najgłębszy spadek od stycznia 2021 roku, gdy ze względów covidowych ograniczona była dostępność galerii handlowych.” – czytamy na stronie https://www.bankier.pl/wiadomosc/Sprzedaz-detaliczna-w-Polsce-luty-2023-8508743.html

Czy spadek konsumpcji oznacza, że Polacy już zaspokoili wszystkie potrzeby i występuje u nas taki dobrobyt, że nie ma potrzeby kupowania? Żadną miarą!
Z powodu inflacji, Polacy zaczęli oszczędzać, mniej wydawać. O ile na podstawowe potrzeby musimy wydawać, o tyle na wyjście do restauracji, kina, teatru, czy na wakacje zagraniczne – niekonieczne. A w 2022 roku nawet tygodniowe wakacje nad polskim morzem, czy w polskich górach stały się dobrem luksusowym, na które stać niewielu rodaków. Ostatnie dane o inflacji nie pozostawiają złudzeń. Wskaźnik inflacji rok do roku wyniósł 18,4% w lutym 2023. Jest to bezpośredni skutek zbyt niskich stóp procentowych (6,75%) NBP przy jednoczesnym rozdawnictwie rządu, zbyt dużej podaży pieniądza na rynku i braku zachęt do ściągania z rynku nadmiaru gotówki (np. obligacji 5-letnich, 10-letnich wysoko oprocentowanych, zniesienia podatku Belki). Pytanie tylko, czy katastrofa gospodarcza i hiperinflacja jak w Zimbabwe, czy w międzywojennej Polsce (którą powstrzymała dopiero reforma Grabskiego) czeka nas jeszcze w tym roku, czy dopiero po wyborach tak, by wyborcy nie skojarzyli nadchodzącego kryzysu z 8 latami rządów Zjednoczonej Prawicy.

Ale co tam, tępa propaganda w Wiadomościach TVP i tak przekona znaczną część naszych rodaków, że Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej. 


Z wyrazami szacunku,
Czytelnik z Poznania

Szanowna redakcjo!

Robert Mazurek, tzw. dziennikarz stosuje chwyty poniżej pasa przepytując posła Roberta Winnickiego. Próbuje go wyprowadzić z równowagi i insynuować, że prowadzi on hulaszcze, rozrzutne życie.
Jeśli redaktor Mazurek uważa, że 11 tys. zł na rękę pensji dla osoby dorosłej, która ma na utrzymaniu 2 dzieci i żonę to dużo, to gratuluję panu dziennikarzowi wyobraźni.
Jakoś nie przypominam sobie, aby pan “dziennikarz” przepytywał kogokolwiek z PO odnośnie majątku Radosława Sikorskiego, czy Donalda Tuska.
A program obniżki podatków i walka o prawa oraz wolności obywatelskie, sprzeciw wobec nielegalnego lockdownu i inżynierii społecznej oraz sprowadzaniu przez PiS migrantów ekonomicznych (nie tylko Ukraińcy, również duża liczba migrantów z krajów muzułmańskich). To po co o tym mówić? To niedobra jest.
Reżym, którego  częścią są media głównego ścieku boi się Ruchu Narodowego oraz Konfederacji niczym diabeł święconej wody. Zachęcam do posłuchania tego “wywiadu” i chwytów poniżej pasa stosowanych przez funkcjonariusza frontu ideologicznego zaangażowanego na odcinku medialnym (poniżej link).

Pozdrawiam serdecznie,
Czytelnik z Poznania

ps. Posła Grzegorza Brauna, który ma większą wprawę w odpowiadaniu na przeramowania i manipulacje “dziennikarzy” nikt nie zaprasza do mediów. Ciekawe, dlaczego? Czyżby główny ściek nie był ciekawy, co poseł Braun ma do przekazania?

Lokajstwo i służalczość wobec Wielkiego Brata zza oceanu

Szanowna redakcjo!

Wczoraj miała miejsce konferencja prasowa posłów Krystiana Kamińskiego i Krzysztofa Tuduja z Konfederacji, którzy pokazali dysproporcję w wielkości amerykańskiej pomocy militarnej dla Polski i dla Czech. https://www.youtube.com/watch?v=uFtaW5nfixk.

Polska za frajer przekazuje pomoc militarną Ukrainie ale mimo to od USA nie może liczyć na żadne wsparcie ze strony największego mocarstwa świata.
A Czechy, które udzieliły walczącej Ukrainie znacznie mniejszego wsparcia, mogą liczyć na wsparcie USA, zamówienia sojusznicze (np. remont czołgów w Czechach za $ Amerykanów).
Ale widać, że Wielki Brat traktuje nas protekcjonalnie, niczym kolonię, a nasi sprzedajni, skorumpowani, małostkowi politycy gotowi są zadłużyć Polskę i sprzedać ja za możliwość bycia poklepanym po plecach przez prezydenta USA. Nie da się ukryć, że „robimy łaskę Amerykanom” a w relacjach z nimi panuje pewna „murzyńskość”, jak zauważył kiedyś ówczesny minister spraw zagranicznych RP nie wiedząc, że jest nagrywany.
Czy taka postawa ma związek z ambicjami politycznymi prezydenta Dudy, który zabiega o to, by po zakończeniu obecnej kadencji zostać np. sekretarzem generalnym NATO?
A może jest to otwarcie kampanii wyborczej Zjednoczonej Prawicy?
Warto się nad tym zastanowić w dniu wizyty prezydenta USA Joe Bidena.
Ale po co pytać o to, przecież „to niedobra jest.” Andrzej Lepper kiedyś pytał (są filmy, nagrania) z trybuny sejmowej i źli ludzie popełnili mu samobójstwo.

Natomiast Solidarna Polska, na konferencji prasowej, naśladuje retorykę Sławomira Mentzena oraz polityków Konfederacji sprzeciwiając się szaleństwu klimatycznemu C40 i Fot for 55. Ziobryści przestrzegają przed dojściem do władzy Trzaskowskiego i PO, którzy mogą podnieść drastycznie podatki np. na benzynę, mięso, czyli dobra, które według eurobiurokratów mają być reglamentowane jak w czasach schyłkowego PRLu. Zachęcam do zainteresowania się sprawą drastycznych ograniczeń w dostępie do mięsa, nabiału oraz możliwości podróżowania samochodem, jakie szykują nam możni tego świata. Według najnowszej dyrektywy UE sprzedaż samochodów osobowych ma być zakazana po 2035 roku. Zostaną same elektryki, które są bardzo drogie, psują się, a ich produkcja zużywa ogromne ilości zasobów i ma znacznie gorszy wpływ na środowisko naturalne, niż produkcja obecnych aut z silnikiem spalinowym. https://www.youtube.com/watch?v=–BP4zBAu2U

A co Państwo o tym sądzicie?
Czekam aż Polską będą rządzić ludzie o twardym kręgosłupie moralnym i polscy patrioci, walczący o nasz kraj tak, jak Wiktor Orban o Węgry, czy Wołodymyr Zełeński o Ukrainę.
Wielka Brytania prowadzi taką politykę, że nie ma przyjaźni, tylko interesy. A w Polsce podejście jest takie, że wierzymy naiwnie, że walcząc o „naszą i waszą wolność” zaskarbimy sobie przychylność i wdzięczność. No cóż, w pewnym filmie padły słowa: „Kto ma miękkie serce, ten ma twardą d..ę.” Warto, by rządzący naszym krajem pamiętali o nich, gdy tak szafują polskim majątkiem, potencjałem militarnym, czy życiem polskiego żołnierza.

Z wyrazami szacunku,
Stały Czytelnik

Analiza Konwencji.

Słuchając Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena mam uczucie deja vu.
Jakbym słuchał Pawła Kukiza w 2015 roku.
https://www.youtube.com/watch?v=rrl0U28JPSM
Dzisiaj miała miejsce konwencja Konfederacji, na której pierwsze skrzypce grali Krzysztof Bosak, jak lider frakcji “narodowej” i dr Sławomir Mentzen, lider frakcji “wolnościowej.”
https://www.youtube.com/watch?v=D__Kt8nd7-k
“Przeprowadziliśmy badania i wiecie, co w nich wyszło? To, ze nasi wyborcy są różni, że mają sprzeczne poglądy na różne sprawy sprawy. Czy to jest dla nas problem? Absolutnie!
Naszym programem nie jest dopasowanie wszystkich do jednakowego wzorca. Naszym programem nie jest podporządkowanie wszystkiego jednej centrali partyjnej. Naszym programem nie jest realizacja żadnej utopijnej ideologii. I to nie znaczy, że nie mamy przekonań. Mamy, ale do swoich przekonań chcemy przekonywać, a to jest możliwe jedynie  wtedy, gdy jest wolność, gdy jest swoboda debaty, kiedy ludzie mogą wybierać w co wierzą i jak żyją” – powiedział były kandydat na prezydenta RP. Bosak przypomniał też wypowiedź posła PiS Adama Lipińskiego, który nie wiedząc, że jest nagrywany (słynne taśmy Renaty Beger) przyznał, że celem PiSu jest zniszczenie ideowej prawicy, podzielenie jej, przekupienie pojedynczych posłów i działaczy. Spotykam się z opinią, że narodowcy powinni odłączyć się od frakcji korwinistów i przyłączyć do PiSu będąc prawym skrzydłem w Zjednoczonej Prawicy. Otóż część narodowców, którzy w 2015 roku weszli do Sejmu z list Kukiz`15 tak właśnie zrobiła. Sylwester Chruszcz, Tomasz Rzymkowski, Adam Andruszkiewicz są dzisiaj w PiS. Niewiele o nich słychać z uwagi na to, że przeszedłszy do PiS stali się mało wyraziści i zachowują się tak, jakby stracili poglądy narodowe (no chyba, że są sługami narodu ukraińskiego:)).
Robert Winnicki poszedł inną drogą. Nie mogąc zbudować silnej frakcji narodowej w klubie poselskim Kukiz’15 z początku jako poseł niezrzeszony, a potem jako prezes Ruchu Narodowego konsekwentnie walczył o program narodowy,  o podmiotowość Polski na arenie międzynarodowej, suwerenność w relacjach z innymi państwami, walkę z nielegalną, nadmierną migracją, prawdę historyczną w podręcznikach historii, kultywowanie pamięci o bohaterach narodowych i martyrologii Polaków (w tym przypominanie o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu). W 2019 roku był współtworzył koalicję Konfederacja WiN, bez sukcesu w wyborach do europarlamentu za to z sukcesem w wyborach parlamentarnych. I dzisiaj to Winnicki i Bosak są liderami narodowców, a nie Bąkiewicz, nie Marian Kowalski, a tymbardziej nie Tomasz Rzymkowski, który jako wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego nic nie robi w sprawie prawdy historycznej o martyrologii Kresowian w podręcznikach do historii oraz milczy w sprawie gloryfikowania banderowców na Ukrainie.
Sławomir Mentzen zauważył, że ostatnio wkroczyliśmy w fazę walki z wolnością, gdzie nic nie możemy zaplanować i nie wiemy, jak świat wyglądać ma za tydzień i dwa tygodnie. Straciliśmy kontrolę nad własnym życiem nawet w takich detalach, jak to, czy możemy wyjść z domu.
https://www.youtube.com/watch?v=ddq_r3xGEekFirmy padły przez wzrost podatków i lockdowny.
Tego przemówienia też warto posłuchać.
Mentzen zauważył, że państwo chce wycofać gotówkę po to, by kontrolować co, kiedy od kogo i za ile kupujemy.

Pozdrawiam,Czytelnik z Poznania

Szewach Weiss, program z 2015 roku debata o stosunkach polsko-żydowskich

Niedawno zmarł prof. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce. Wiele było wspomnień w mediach głównego ścieku, laurek na temat zmarłego.
Z tej okazji warto przypomnieć debatę z lipca 2015 roku pomiędzy Grzegorzem Braunem (były kandydat na prezydenta z 2015 roku, reżyser, publicysta) i prof. Szewachem Weissem, byłym ambasadorem Izraela w Polsce. Debata zaczyna się od dyskusji nt. słów ówczesnego prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, który porównał ruch oporu w nazistowskich Niemczech do powstańców Warszawy. Dalej jest arcyciekawa dyskusja nt. tzw. roszczeń wobec tzw. mienia bezspadkowego. D

https://m.cda.pl/video/5557964c

Zachęcam do przypomnienia tego wątku czytelnikom. Tym bardziej, że debatę prowadził … Marcin Rola, młody dziennikarz, wtedy jeszcze nieznany szerzej, obecnie – redaktor naczelny telewizji internetowej wrealu24.tv oraz publicysta Warszawskiej Gazety. Tutaj widać jak na dłoni, kto bronił polskiego interesu narodowego, a kto chciał przypodobać się możnym tego świata.

Pozdrawiam serdecznie,
Czytelnik z Poznania

Szanowna redakcjo!

Przeczytałem najnowszy numer Warszawskiej Gazety i jestem zdumiony opinią red. Marcina Hałasia w sprawie interwencji poselskiej w sądzie (wyniesienie choinki z akcesoriami LGBT i flagą UE i wyrzucenie na śmietnik). Niestety, media takie są, że wystąpień posłów (merytorycznych), jak również konferencji prasowych nie pokazują. Za to główny ściek chce na siłę pokazać Konfederację jako ugrupowanie ekscentryczne, robiące show ale niepoważne (Palikociarnia prawicy). I show Grzegorza Brauna idealnie nadaje się do tego. Ale Donald Trump oraz eksperci marketingu politycznego mawiają: „Nieważne, co o Tobie mówią, ważne, by nie przekręcili nazwiska.” Z tego punktu widzenia zainteresowanie medialne, jakie wzbudziła interwencja poselska w sądzie ( i g..oburza w niemieckim onecie i innych lewicowo-liberalnych mediach) świadczy o słuszności tej interwencji.
Ba! Również zainteresowanie dziennikarzy Warszawskiej Gazety wydarzeniami z ostatniego tygodnia także skoncentrowało się na owym incydencie z choinką w sądzie (red. Leja i red. Hałaś odnieśli się do tego zdarzenia).
A działo się przecież bardzo dużo, choćby głosowanie w sprawie nieszczęsnej ustawy o Sądzie Najwyższym (Konfederacja była przeciw), niewpuszczenie kontrolerów NIK do Orlenu i brak reakcji ze strony prokuratury. Czyli prokuratura nadzorowana przez Zbigniewa Ziobrę sankcjonuje sytuację, w której przedstawiciele Orlenu odpowiadają Najwyższej Izbie Kontroli: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Cham się uprze i mu daj” niczym szatniarz z Misia – łamiąc tym samym Konstytucję RP. 

Miała też miejsce debata sejmowa nad projektem ustawy Prawo komunikacji elektronicznej. To w czasie pierwszego czytania tego projektu  ustawy wicemarszałek Gosiewska zaczęła obrażać posła Brauna i wyłączyła mu mikrofon. Szkoda, że publicyści Warszawskiej opisując tę sytuację skoncentrowali się na Gosiewskiej i jej braku zrównoważenia emocjonalnego, a nie na temat meritum, czyli projektu ustawy liczącego 3500 (trzy tysiące pięćset stron, sic!), który daje Policji, ABW i innym służbom specjalnym możliwość podsłuchiwania obywateli, czytania wiadomości na mediach społecznościowych bez żadnej kontroli i bez ograniczeń. To jest inwigilacja na większym poziomie, niż w Korei Północnej, czy w PRLu w czasach stalinowskich.
Prawo komunikacji elektronicznej (druk sejmowy 2861, przebieg procesu legislacyjnego można śledzić na stronie https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/druk.xsp?documentId=24242EFE9A7B0D08C12589170036022D) Czy naprawdę te tematy (brak możliwości skutecznego działania przez Najwyższą Izbę Kontroli, inwigilacja obywateli wprowadzana pod pretekstem realizacji zapisów unijnej dyrektywy) nie interesując redaktorów Warszawskiej Gazety?
I tu jest pies pogrzebany! W czasach tabloidyzacji mediów (mam nadzieję, że Warszawska temu procesowi nie uległa) zainteresowanie medialne może wzbudzić jedynie show, jak wyniesienie choinki czy plastikowy penis i pistolet Palikota (chodziło tam o zwrócenie uwagi na gwałt w komisariacie). Stąd jeszcze raz podkreślam, że dziwi mnie zdziwienie redaktora Hałasia, który jest bądź co bądź znakomitym publicystą, o doskonałej orientacji w tematyce wschodniej.

Pozdrawiam całe grono redakcyjne i dziękuję za opublikowanie ciekawych artykułów (m.in. Tomasza Pernaka nt. doniesień Szymowskiego), czy Roberta Kościelnego.

Czytelnik z Poznania

Witamy w Nowym Wspaniałym świecie, relacja z WEF w Davos

Szanowna redakcjo,

zachęcam do zainteresowania się obradami światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Premier Mateusz Morawiecki mówił na tym zjeździe  m.in. o potrzebie „ukształtowania nowego porządku fiskalnego i finansowego na świecie”.Warto by dopytać premiera RP, co ma na myśli.

– To ważna rzecz, aby już w tym nowym świecie, który mam nadzieję będzie już po wojnie, po pandemii tworzony przez nas wszystkich, przez wszystkich przywódców całego świata, przez wszystkie społeczeństwa, że w tym nowym świecie będzie to również uwzględnione, aby rozwój był bardziej zrównoważony, sprawiedliwy, uwzględniający potrzeby wszystkich – powiedział premier Morawiecki w rozmowie z mediami.
Brzmi to pięknie, ale chciałbym wiedzieć, co złotousty Mateusz ma dokładnie na myśli. I czy chodzi tutaj o tzw. zrównoważony rozwój, hołdowanie religii klimatyzmu i ekologizmu, likwidacja spalania węglem i mrzonki o możliwości całkowitego przejścia na odnawialną energię i samochody elektryczne? Tego premier nie sprecyzował.
Krytyczną opinię o tym sabacie światowych przywódców, pod egidą Klausa Schwaba wyraziła publicystka Magdalena Ziętek-Wielomska.
W Davos jest polityka poza fasadą demokracji – mówi Magdalena Ziętek-Wielomska, komentując Światowe Forum Ekonomiczne, organizowane m.in. przez Klausa Schwaba.

– Patrzenie na spotkania w Davos jest bardzo pouczające, gdyż pokazuje, że rzeczywiście mamy do czynienia z grupą osób, która ma swój jasno wyznaczony cel i bardzo konsekwentnie ten cel realizuje. To jest polityka poza fasadą demokratyczną – powiedziała Prezes Fundacji „Instytut Badawczy Pro vita bona” i autorka licznych publikacji, w tym pracy „Imperium Klausa Schwaba”.

Ziętek-Wielomska zwróciła uwagę, że na obecnej agendzie globalistycznej organizacji widać szczególną koncentrację na kwestiach ekologicznych i klimatycznych. – Jasno jest powiedziane, że nie ma powrotu do świata sprzed pandemii, sprzed Wielkiego Resetu, że musimy iść dalej w tym wyznaczonym kierunku (…) musimy wdrażać wytyczne, które sprawią, że agencja zrównoważonego rozwoju będzie wprowadzona – powiedziała publicystka.

– Wszystko odbywa się za pomocą pięknych haseł, które mają sprawić, że ludzie będą uważać, że dzieje się tam coś dobrego. Ja patrzę na to nieco bardziej sceptycznie – powiedziała Ziętek-Wielomska.

– Światowe Forum Ekonomiczne było bardzo mocno od samego początku związane właśnie z projektem integracji europejskiej. Jak otwarcie na jednym filarze, jest polityką amerykańską w stosunku do Europy. A drugim filarem jest polityka niemiecka i po prostu dążenia niemieckiego przemysłu do tego, żeby odzyskać swoją hegemoniczną pozycję w świecie. Moim zdaniem, Klaus Schwab to idealna osoba do tego, żeby właśnie budować taki projekt na styku tej współpracy amerykańsko-niemieckiej – mówiła Ziętek-Wielomska.

Czwarta rewolucja według Schwaba

W dalszej części wywiadu zaznaczyła m.in., że projektowany w Davos świat ma być już światem postchrześcijańskim.

– To wielki przemysł, w szczególności ten, który zajmuje się całą sferą genetyki, kwestią biomedyczną, kwestią manipulacji przy życiu – nie tylko ludzkim – bo idea czwartej rewolucji przemysłowej jest taka, żeby powoli łączyć w jedną całość świat biologiczny i świat cyfrowy. Barierą do robienia czegoś takiego jest przede wszystkim etyka chrześcijańska – przypomniała.

Źródło: Radio WNET, YouTube

https://dorzeczy.pl/opinie/393766/zietek-wielomska-o-swiatowym-forum-ekonomicznym-w-davos.html

Pozdrawiam i zachęcam redakcję do wnikliwego przyglądania się tamtym wydarzeniom, o których bardzo zdawkowe relacje można spotkać w tzw. głównym ścieku medialnym.

Stały czytelnik

Chamstwo i buta Gosiewskiej

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska po raz kolejny wykazała się butą, chamstwem i zwyczajną niekompetencją oraz brakiem umiejętności prowadzenia obrad Sejmu.
W czasie debaty nt. rządowego projektu ustawy  Prawo komunikacji elektronicznej (druk sejmowy 2861, przebieg procesu legislacyjnego można śledzić na stronie https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/druk.xsp?documentId=24242EFE9A7B0D08C12589170036022D) poseł Grzegorz Braun powiedział:

„Szczęść Boże i ratuj się kto może, kiedy Zjednoczona łże Prawica i pod pretekstem przykręcania śruby w systemie komunikacji elektronicznej, buduje państwo policyjne na już wysokim poziomie, ” nawiązując do tekstu rozpatrywanego projektu ustawy, zgodnie z którym Policja, ABW i CBA uzyskają dostęp do wiadomości przesyłanych przez komunikatory internetowe, media społecznościowe oraz SMSów.
Dotychczas, założenie podsłuchu i prowadzenie działań operacyjnych możliwe było jedynie wobec osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa i każdorazowo wymagało zgody sądu.

Marszałek Gosiewska wyłączyła posłowi Braunowi mikrofon i obraziła go, prowadząc obrady. Czy taka osoba nadaje się na funkcję wicemarszałka Sejmu? Oceńcie Państwo sami.

Źródło:

https://www.wprost.pl/polityka/11044561/przerwane-wystapienie-brauna-w-domu-niech-pan-sobie-wali-prosze-zejsc.html

Pozdrawiam,

MP

104 rocznica zdobycia lotniska Ławica i hali sterowców przez Powstańców Wielkopolskich

6 stycznia 1919 roku Powstańcy Wielkopolscy zdobyli lotnisko Ławica. Miało to ogromne znaczenie dla rozwoju polskiego lotnictwa w dwudziestoleciu międzywojennym.
Lotnisko zostało zbudowane w sierpniu 1913 roku, zajmując obszar około 300 hektarów.
ppor. Mieczysław Paluch i sierż. Wiktor Pniewski w nocy z 4/5 stycznia 1919 roku podjęli decyzję o ataku na niemiecką stację lotniczą w Ławicy, wobec ryzyka odwetowego bombardowania Poznania. 6 stycznia o godzinie 6:30 rozpoczęła się bitwa o Ławicę. Powstańcy oddali strzały armatnie wsparte przez atak piechoty. Powstańcy zdobyli wówczas 26 sprawnych samolotów i  20 karabinów maszynowych.
Mniej znanym wątkiem tej bitwy było zdobycie przez Powstańców Wielkopolskich hali Zeppelinów na poznańskich Winiarach, pełniącej wówczas głównie funkcję magazynu wojskowego. Sprzęt zdobyty z tej hali w sposób istotny przyczynił się do powstania polskiego lotnictwa.
Z tej okazji radni Jednostki Pomocniczej Miasta Poznania Nowe Winogrady Północ oraz mieszkańcy okolicznych osiedli oddali hołd Powstańcom Wielkopolskim w miejscu, gdzie znajdują się pozostałości dawnej hali sterowców, tj. w pasie zieleni na Alejach Solidarności, w poznańskiej dzielnicy Winogrady.


Radny Mateusz Otta wygłosił okolicznościowe przemówienie, przypominające ten epizod historii sprzed 104 lat. Zgromadzeni zapalili znicz, byśmy pamiętali o tych, którzy zginęli za naszą wolność.

Michał Pilc

Bibliografia:[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_%C5%81awic%C4%99[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Hala_sterowcowa_w_Poznaniu

Nasz „Brat”

Szanowna redakcjo!

Warto nadstawiać karku za banderowską Ukrainę? Polska udziela wsparcia militarnego i dyplomatycznego Ukrainie, walczącej od roku z rosyjskim najeźdźcą. A w zamian za to Ukraina odwdzięcza nam się kultem ludobójców i morderców Polaków. Polska polityka wschodnia leży. Jaka szkoda, że „drugi Budapeszt” był jedynie gadaniną prezesa PiSu na użytek kampanii wyborczej. Co gorsza, rząd Polski idzie w zaparte. Ostatnio głośno było o zapowiedzi projektu ustawy, zgodnie z którą cyberatak na polskie instytucje państwowe wchodzące w skład tzw. infrastruktury krytycznej miałby być traktowany tak, jak napaść zbrojna na Polskę. Łatwo tu o prowokację, albo o pomyłkę, np. sprowokowanie działań wojennych przez hakerów działających na własną rękę, którzy rozpętają trzecią wojnę światową niechcący, tak jak Franek Dolas rozpętał drugą.
Czyli rząd RP sam wpycha nasz kraj w wojnę z mocarstwem atomowym posiadającym potężny arsenał nuklearny za naszą północną granicą za wolność banderowskiej Ukrainy. Czy tego chcemy? Wystarczy spojrzeć na to, co działo się 1 stycznia 2023 roku, gdy władze Lwowa wraz z merem hucznie obchodziły urodziny Stepana Bandery, głównego ideologa ukraińskiego nacjonalizmu, odpowiedzialnego za ludobójstwo dokonywane na ludności polskiej zamieszkałej południowo-wschodnie kresy II Rzeczypospolitej (głównie w latach 1939-43).
Dobre stosunki z Ukrainą i Ukraińcami możemy zbudować jedynie na prawdzie. Jednak obecna, żoliborska grupa rekonstrukcji sanacji bardziej nienawidzi Rosji, niż kocha Polskę. I w tym nomen omen sęk.

Czytelnik z Poznania

Brat pokazał swoją prawdziwą twarz a ukrywane czarno-czerwone flagi powyciągane i odprasowane!

1 stycznia we Lwowie odbyły się uroczystości upamiętniające 114. rocznicę urodzin Stepana Bandery. Hołd oddał także generał Załużny.

https://dorzeczy.pl/opinie/388033/we-lwowie-obchody-ku-czci-bandery-gen-zaluzny-wrzuca-foto.html

Przedstawiciele władz i społeczeństwa złożyli kwiaty pod pomnikiem przywódcy OUN, duchowieństwo modliło się za Ukrainę – informuje korespondent stacji.

Poseł Braun ranny podczas interwencji poselskiej w sprawie dr med. Zbigniewa Martyki.

Skandaliczne zachowanie policji w czasie interwencji poselskiej Grzegorza Brauna, jaka miała miejsce 19 grudnia b.r. Grzegorz Braun jako przedstawiciel strony społecznej chciał uczestniczyć jako obserwator w procesie dr med. Zbigniewa Martyki przed okręgową izbą lekarską w Krakowie. Lekarza obwiniono o “szerzenie postaw antyzdrowotnych niezgodnych z wiedzą naukową”. Pod tą nowomową kryje się inne, niż tzw. mainstreamu poglądy dr Martyki na kwestie walki z pandemią COVID-19. Zaznaczam, że dr med. Zbigniew Martyka zajmuje się chorobami zakaźnymi od wielu lat i szykanowanie go za poglądy (inne, niż lobby farmaceutyczne) jest haniebne. Tym bardziej, że oskarżycielem był dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej, który jeszcze rok temu straszył masowymi zgonami na COVID. Czas pokazał, że Grzesiowski nie miał racji, wpuszczenie kilku milionów ukraińskich uchodźców wojennych (szacuje się, że połowa z nich nie była zaszczepiona na COVID). nie spowodowało wzrostu umieralności na tę chorobę. Co więcej, parę tygodni po wybuchu wojny na Ukrainie rząd podjął decyzję o zniesieniu większości COVIDowych obostrzeń.
Pomimo tego, obecnie tzw. izby lekarskie (będące państwem w państwie) szykanują lekarzy z wieloletnią praktyką i karzą ich za to, że publicznie sprzeciwili się sianiu pandemicznej histerii, wskazywali na nieskuteczność lockdownów i byli sceptyczni wobec obowiązku noszenia maseczek na otwartej przestrzeni i zakazowi wchodzenia do lasów.
Sąd kapturowy na niejawnym posiedzeniu, które odbyło się 19 grudnia 2022 w Krakowie (zarówno przebieg jak i uzasadnienie jest niejawne), zawiesił dr Martykę na rok w prawach wykonywania zawodu lekarza. A w tym czasie wielu ludzi czeka na pomoc medyczną. Ale co tam, ważniejszy jest interes koncernów farmaceutycznych. Na rozprawę nie zostali wpuszczeni posłowie na Sejm Grzegorz Braun i Konrad Berkowicz. Na załączonym filmie widać, jak poseł Braun został ranny podczas próby wejścia na salę “rozprawy”. Policja nie udzieliła posłowi pomocy, choć miała taki obowiązek, była całkowicie bierna wobec rażącego łamania prawa. Ale czego się spodziewać po podwładnych generała Szymczyka.

Pozdrawiam,
Michał Pilc z Poznania

PiS prze do wojny

Szanowna redakcjo!


Otrzymałem od dobrze poinformowanej osoby list, z którego wynika, że rząd Mateusza Morawieckiego prowadzi działania zmierzające do wojny z Rosją. Jestem tym głęboko zaniepokojony. Obecnie działania wojenne toczą się w środkowej i wschodniej Ukrainie. Jednakże przenoszenie ich na teren Polski nie leży w naszym interesie. To może służyć jedynie interesom wielkich mocarstw, które rozgrywają swoje geopolityczne układanki naszym kosztem.
Nigdy więcej wojny!
Nie dajmy pretekstu do zaatakowania nas i zbrójmy się po zęby. Zachęcam do nagłośnienia tematu. Opinia publiczna powinna zdawać sobie sprawę, że nieodpowiedzialna polityka obecnie rządzących może doprowadzić do nieszczęścia.


Stały Czytelnik

Szanowna redakcjo,

jakiś czas temu na łamach Warszawskiej Gazety pojawiła się sugestia red. Marcina Hałasia, że najlepsza dla Polski byłaby koalicja Konfederacji z Solidarną Polską. Przy czym dla red. Hałasia akceptowalna jest jedynie Konfederacja bez Brauna i Korwina. To zastanawiające, bo wymienił akurat najbardziej rozpoznawalnych polityków, wybitnych strategów i wizjonerów. Tak to jest, że początkujący szachista, czy nawet zawodnik z kategorią 2 nie rozumie zasadności kolejnych posunięć w partii rozgrywanej przez arcymistrzów. Grzegorz Braun formułując postulat „dość ukrainizacji Polski” dostrzega możliwy problem w perspektywie 15-20 lat, jaki pojawi się w związku z dużą liczbą przybyszów zza wschodniej granicy, którzy uzyskają prawa wyborcze, wejdą do Sejmu, a być może do koalicji rządowej wpływając na edukację i kulturę. Janusz Korwin-Mikke 30 lat temu zauważył, że państwowa edukacja jest na coraz gorszym poziomie, formułując postulat bonu edukacyjnego, który spowoduje konkurencję między szkołami i nauczycielami i da szansę na godziwe wynagrodzenia dobrym pedagogom. Dostrzegł też zapaść ZUSu obserwując dane demograficzne. Były prezes UPR zajmował się przez wiele lat cybernetyką i dostrzega mechanizmy społecznego wywierania wpływu oraz jako pierwszy zdemaskował absurdy Unii Europejskiej ostrzegając przed wstąpieniem do Unii jak również przed Traktatem Lizbońskim.

Postulat odsunięcia liderów jest jak oczekiwanie pozbawienia armii generałów i może je formułować tylko osoba źle życząca Konfederacji. Swoją drogą warto zastanowić się, skąd w opinii publicznej przekonanie (wzmocnione przekazem mediów głównego ścieku)., że JKM to oszołom. Zastanawiałem się nad tym jakiś czas temu i mnie oświeciło. Minęła 30 rocznica Nocnej Zmiany. To wtedy właśnie koalicja Tuska, Pawlaka pod patronatem ówczesnego prezydenta Lecha „Bolka” Wałęsy zablokowała wykonanie uchwały lustracyjnej autorstwa posła Janusza Korwin-Mikkego przez ministra Antoniego Macierewicza. Obaj politycy w głównym ścieku medialnym mają opinię oszołomów i na wiele lat byli poza głównym nurtem polityki. Przypadek?

Dziś niepodległość Polski jest zagrożona i polscy patrioci powinni się jednoczyć. Oglądałem niedawno nagrania spotkań z europosłem Patrykiem Jakim, demaskującym obłudę unijnych polityków w sprawie tzw. praworządności, zielonego ładu, wydobycia węgla. I widzę szansę w tym, by Solidarna Polska wspólnie z Konfederacją występowała w obronie polskiej suwerenności. Na ten moment, po zdradzie premiera Morawieckiego i poparciu kamieni milowych, likwidacji kopalń przez PiS nie można wykluczyć rozpadu koalicji PiS – SP. Jednak ziobryści najwidoczniej bardziej są przywiązani do stanowisk i póki co, nie zanosi się na szerszą współpracę obu ugrupowań. Nadmienię, że Zbigniew Ziobro popierał kiedyś karę śmierci, sprawnie działającą policję i wymiar sprawiedliwości oraz służby mundurowe, a posłowie Solidarnej Polski nie wyrażali, delikatnie ujmując, entuzjazmu wobec zamaskowania obywateli i przymusu dobrowolnych szczepień. Zagadką pozostaje dla mnie stosunek ziobrystów do spraw gospodarczych. Z uwagi na dyscyplinę klubową poparli oni szkodliwe rozwiązania Nowego Ładu, zwiększające koszty prowadzenia firm. Pytanie, czy w innej koalicji stronnicy obecnego ministra sprawiedliwości zagłosowaliby inaczej. Dlatego na miejscu red. Lei nie lekceważyłbym polskich patriotów zjednoczonych w Konfederacji.

O tym, że taka koalicja jest zmorą lewactwa, komuchów, libertynów (liberałowie od pasa w dół), krętaczy, cwaniaków, kosmopolitów i różnej maści ojkofobów można się przekonać czytając artykuł Przemysława Witkowskiego w Krytyce Politycznej z września 2020 roku. Publicysta ten przewiduje, że taka koalicja może liczyć na 14 – 17 procent poparcia stając się liczącym graczem na scenie politycznej. Lewica obawia się zjednoczenia futrzarzy, przedsiębiorców, rolników (przywiązanie do polskiej ziemi), ziobrystów, tradycjonalistów, narodowców, wolnościowców, „strażników patriarchatu”, obrońców życia nienarodzonego, środowisk prolife.

Jak pisze lewicowiec Witkowski: ” Główny problem prawicowych radykałów w łonie PiS jest bowiem taki, że ich zdaniem partia ta więcej „mówi”, niż „robi”, a przecież prąd historii dokonuje na naszych oczach nieodwracalnych zmian we wrażliwych dla tej egzotycznej koalicji rejestrach. Dlatego żyjąc w fantazji „końca chrześcijańskiej cywilizacji białego człowieka”, domagają się oni od władzy gwałtownych kroków, mających postawić tamę zjawiskom niszczącym „tradycyjną polską rodzinę”: aborcji, homoseksualizmowi, rozwodom i edukacji seksualnej. Uważają też (bardzo zresztą słusznie), że PiS tylko wykorzystuje frazeologię „ochrony tradycji” i używa jej jako parasola, za którym ukrywa korupcję, nepotyzm i cynizm polityczny tego środowiska. Dotychczas sama Konfederacja miała zbyt małą masę krytyczną, żeby na stałe odbić tak myślących wyborców PiS-owi. Kaczyński zawsze mógł podkreślać, że to ona ma realną władzę i ponad 200 posłów, a skrajna prawica ledwie 11.

Tymczasem w koalicji z Solidarną Polską byłoby to już 30. I to nie jakichś leniwych wujów, lokalnych baronów i sytych pijawek, ale młodych, agresywnych, pozbawionych skrupułów sejmowych graczy. Nie byłbym taki pewny, kto z taką sforą ostatecznie zwycięży i czy będzie to akurat Jarosław Kaczyński.

Niezależnie, jaki będzie efekt tego akurat przesilenia, szykujmy się jednak powoli na ten scenariusz. Ideologia składa się z różnorakich klocków, a im bardziej pasują do siebie, tym większa szansa, że zbudują swój trwały gmach polityczny. Szykujcie się, moi drodzy, jeszcze nie było w Polsce takich Dark Avengers.”

Całość artykułu dostępna jest na stronie:

A jak redakcja odnosi się do tego pomysłu? Czy w przypadku kryzysu w obecnym obozie władzy i np. dymisji rządu Mateusza Morawieckiego, czy odejścia Jarosława Kaczyńskiego na polityczną emeryturę taki scenariusz jest Waszym zdaniem możliwy? Będę wdzięczny za pogłębioną analizę.

Stały czytelnik.

Szanowna redakcjo,

Najpierw Unia Europejska narzuciła nam tzw. Zielony Ład i wprowadzono drastyczne ograniczenie wydobycia węgla.

A teraz, po zamknięciu rosyjskiego rynku przepłacamy za importowany węgiel, a kopalnie stoją puste.

Widać wyraźnie, że zamknięcie kopalń, na które rząd Morawieckiego się zgodził, sprzedając tę kapitulację jako wielki sukces, nijak ma się do ochrony środowiska.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/ceny-zagranicznego-wegla-porazaja-dodatkowe-statki-juz-do-nas-plyna/ped9d2q

Polska, teoretyczne państwo, opływające w węgiel, które zamiast eksportować ten surowiec, jest jego importerem. Jednocześnie, Polska jest zadłużona po uszy a inflacja wymyka się spod kontroli.

Te „limity CO2” to bzdura nie mająca podstaw naukowych, a jedynie ideologia. Japonia ani USA nie podpisały protokołu z Kioto. Owszem, trzeba chronić środowisko ale nie poprzez niszczenie gospodarki i rodzimego przemysłu. Sama ilość CO2 nie jest problemem. Problemem jest ilość pyłów i trujących gazów.

Do rozwagi ,

Myślący wyborca.

Szanowna Redakcjo,

w ostatnim czasie Donald Tusk robi obwoźne tournee po Polsce spotykając się ze swoimi zwolennikami i działaczami partyjnymi w całym kraju.

I ma tupet!

Obejrzałem transmisję z ostatniego spotkania Tuska z mieszkańcami Nowej Rudy.

Przez cały czas trwania spotkania Tusk nakłada na przybyłych ramę sugerując, że każdy, kto z nim się nie zgadza i przypomina to, co zrobił w latach 2007-2015 jest ogłupiony przez propagandę Kurskiego. Zarzuca telewizji publicznej manipulację, a sam manipuluje.

Przewodniczący PO twierdzi, że obniżenie zasiłku pogrzebowego za jego rządów miało służyć ukróceniu patologii i naciągania przez firmy pogrzebowe.

Nie jest to prawda. Wcześniej starczało zasiłku na pochówek, teraz trzeba dokładać.

Poza tym, Tusk zarzuca rządowi Mateusza Morawieckiego doprowadzenie do zamknięcia kopalń na Śląsku. (1h 37 min. na filmie).

To już jest szczyt bezczelności!! Przecież to Unia Europejska ze swoją chorą ideologią Zielonego Ładu wymyśliła, by likwidować energetykę i przemysł oparty na węglu. Rząd uległ szantażowi, ale Tusk który obarcza winą PiS, a nie swoich mocodawców z Brukseli i Berlina to szczyt bezczelności i hipokryzji!! Rząd ma swoje za uszami. Dał się ograć oszustom i szulerom z Brukseli za obietnice bez pokrycia pokazując tym samym swoją murzyńskość. Ale to nie kto inny, jak Tusk zachęcał Brukselę do odebrania Polsce funduszy UE za rzekomy problem z praworządnością.

Kolejna rzecz. Tusk wyciąga z kapelusza jakieś wskaźniki makroekonomiczne, które dla niego są wygodne, a zręcznie ukrywa inne. Jego fanatyczni zwolennicy twierdzą, że Komorowski i PO przegrali wybory w 2015 roku przez rzekomych trolli inspirowanych z zewnątrz. I kto tu jest oszołomem wierzącym w teorie spiskowe?

Oni nadal nie chcą przyznać, że przegrali przez butę, arogancję, pogardę dla społeczeństwa i buractwo Bula Komorowskiego, bo tak się rozzuchwalili, że przestali mieć jakiekolwiek skrupuły. A w 2015 roku wszystkie media, zarówno publiczne jak i prywatne były za PO, to pokazuje jaki był pluralizm. Wtedy Berlinowi i Brukseli nie przeszkadzał jednostronny przekaz medialny. Dziś TVP jest za PiSem, TVN za PO, pozostałe media prywatne raczej sceptyczne wobec rządu z wyjątkiem tv. Trwam, a Konfederacja jest przemilczana.

PO przegrała, bo całkowicie rozminęła się ze swoimi zapowiedziami i programem z 2001 roku, bo w sferze obyczajowej zaczęła naśladować retorykę radykalnej antykościelnej lewicy, a gospodarczo – utrwalali kapitalizm kompradorski, gdzie nie można było robić interesów bez poparcia kogoś z Partii. Ilu ludzi oszukano na budowie autostrad, ile firm padło? Ile osób popełniło samobójstwa za rządów Tuska?

Przez litość dla przewodniczącego PO nie wspomnę o JOWach i odpartyjnieniu i odurzędniczeniu państwa. W 2015 roku jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej – Andrzej Olechowski powiedział, że akcja 4X TAK (zbieranie 750 tys. podpisów przez działaczy i sympatyków PO w 2004 roku pod wnioskiem o referendum dot. zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu na większościową w JOWach, zmniejszenie liczby posłów) to były ćwiczenia terenowe, by działacze nie kisili się w domach i że PO nigdy nie miała planu, by JOWy wprowadzić. Wypowiedź Olechowskiego z 12 maja 2015 r. padła na antenie telewizji TVN, a red. Jolanta Pieńkowska była w szoku słysząc tę deklarację. Żaden z polityków PO nie zdementował tamtej wypowiedzi, co pokazuje wiarygodność tej partii.

Tusk zapowiadał obniżkę podatków, a je „tymczasowo” podwyższył. VAT z 22% do 23%, zamrożone progi podatkowe. Teraz w czasie spotkania ze swoimi zwolennikami przewodniczący PO ujadał na PiS i nie przedstawił żadnych konkretnych pomysłów na walkę z inflacją i drożyzną; insynuował jedynie, że spółki Skarbu Państwa osiągają gigantyczne zyski i że to wina Kaczyńskiego. A wystarczyło by posłuchać dr Sławomira Mentzena, czy mec. Jacka Wilka, którzy wskazują na cięcie wydatków publicznych, likwidację rozdętych, ale kosztownych i mało wydajnych świadczeń socjalnych (w tym 500+) i jednoczesną obniżkę podatków jako warunki konieczne zatrzymania spirali inflacyjnej. Paradoksalnie, to rząd komucha Millera dokonał częściowo reform gospodarczych wspierających przedsiębiorczość (m.in. możliwość liniowego opodatkowania osób na JDG, z czego wiele osób korzysta do dziś), ale wówczas sytuacja była tak zła, że na prorynkowe reformy było przyzwolenie społeczne.

Ale Tusk chce wygrać wybory, więc nie powie ludziom, że „chce im zabrać” tylko okrągłe słowa, komunały, ogólniki. Ktoś się na to jeszcze nabiera?

Tusk bredzi od rzeczy sugerując, że Donald Trump był popierany przez Rosję i chciał wycofać USA z NATO. I kto tu rozsiewa fake newsy? Trump był delikatnie ujmując mało lubiany przez lewicowo-liberalne media establishmentu, które regularnie urządzały seanse nienawiści z jego udziałem jako Emmanuel Goldstein. Trump wspierał wzmocnienie wschodniej flanki NATO jako prezydent USA. I nie ma wiarygodnych informacji, mogących potwierdzać, że był wspierany przez Putina. Jako biznesmen i multimilioner nie musiał być w polityce dla pieniędzy i miał w nosie swoistą „poprawność polityczną”. Za to przewodniczący PO spotykał się z Putinem i oddał Rosji śledztwo po Tragedii Smoleńskiej.

Jeśli część społeczeństwa wierzy temu oszustowi, to gorze nam. Zamiast mówić o swoim programie, wizji Polski Tusk ciągle tylko straszy PiSem.

PO i PiS żyć bez siebie nie mogą. A ich fanatyczni zwolennicy nakręcają się wzajemnie do wojny polsko-polskiej.

A pandemia, lockdown pokazały, że w sprawach podatków, ale także swobód obywatelskich i zamordyzmu wobec społeczeństwa (niezgodne z Konstytucją ograniczenia praw przedsiębiorców ale także swobód osób prywatnych (maseczki na ulicach!), jak się okazało – nie mające żadnego uzasadnienia poza trzymaniem społeczeństwa w ryzach) obie partie w zasadzie głosują podobnie i niewiele się między sobą różnią.

Wart pac pałaca a pałac paca.

Podsumowując, szału nie ma. Obwoźne tournee Tuska ma na celu jedynie mobilizację jego fanatycznych zwolenników, aby chciało im się w dniu wyborów ruszyć swoje 4 litery.

Do rozwagi,

Wyborca, Obywatel

Szanowna redakcjo!

W ostatnim numerze Warszawskiej Gazety red. Hałaś zasugerował,. że PiS nie ma szczęścia do sytuacji międzynarodowej, bo wojna, bo pandemia. I to PO rzekomo w czasie swoich rządów doświadczyła prosperity. Nie można się z tym zgodzić. W 2008 roku upadł bank Lehman Brothers, co spowodowało największy kryzys gospodarczy od czasów Wielkiego Kryzysu w latach 30 XX wieku. Rząd Donalda Tuska borykał się z nim jeszcze przez kilka lat. Stąd nie można się zgodzić ze stwierdzeniem publicysty, że obecny rząd nie ma szczęścia do sytuacji gospodarczej.

Redaktor Hałas zasugerował, że przyczyną inflacji jest wojna na Ukrainie. Na pewno wpływ wojny za naszą wschodnią granicą jest zauważalny. Jednakże nie jest to jedyna przyczyna wzrostu cen. Główną przyczyną inflacji w Polsce jest rozdawnictwo rządu i rozdawanie pieniędzy, których rząd nie ma i które nie mają pokrycia w wytwarzanych produktach i usług. Inflacja jest ukrytym podatkiem nakładanym przez rząd, aby kupić sobie poparcie społeczne w postaci 500+, piórnikowego itp. itd. Alexis de Tocqueville stwierdził, że nie ma takiej podłości, której rząd by się nie dopuścił, jeśli skończą mu się pieniądze. I widzimy to niestety w działaniach obecnego rządu.

W wykładzie zarejestrowanym w 1978 roku wybitny amerykański ekonomista Milton Friedman tłumaczy, że przyczyną inflacji jest wzrost podaży pieniądza.

To znaczy, jeśli rząd zwiększa wydatki publiczne, których nie rekompensuje podatkami to odpowiada to zwiększeniu podaży pieniądza. A zwiększenie podaży prowadzi (zgodnie z podstawowymi prawami rynku) do spadku jego wartości. Objawia się to w … inflacji.

W Polsce dodatkową przyczyną inflacji są ostatnie zmiany podatkowe tzw. Nowy Wał, które drastycznie zwiększyły koszt prowadzenia działalności gospodarczej. Firmy przerzuciły te koszty na klientów. Mogły oczywiście zamknąć działalność, ale na szczęście dla nas – wolały podnieść ceny.

Stąd nie miejmy pretensji do kwiaciarki kupując kwiaty na Dzień Matki. Nie psioczmy, że na lokalnym straganie drogo, że fryzjerka za wizytę bierze dużo więcej, niż rok, dwa lata temu. Bo oni płacą dużo wyższy ZUS, ukryty podatek w postaci „składki” zdrowotnej, sami też są konsumentami i ponoszą wyższe koszty działalności.

Z poważaniem,

Czytelnik z Poznania

Atak premiera Morawieckiego na Norwegię!

Szanowna redakcjo,

aż się prosi, by napisać do sekcji „Kilka szpil z ostatniej chwili”

Oto premier Morawiecki ośmiesza Polskę, atakując w głupi sposób Norwegię, będącą bądź co bądź partnerem strategicznym dostaw ropy i gazu do naszego kraju.

Premier na spotkaniu z młodzieżą miał stwierdzić, że Norwegia „pośrednio żeruje na wywołanej przez Putina wojnie.” I że „powinna się podzielić.”

Premier Morawiecki widocznie nie wie, że zyski z ropy i gazu są odkładane na potrzeby przyszłych pokoleń Norwegów oraz, że w ramach tzw. Norweskiego Mechanizmu Finansowego kraj ten płaci miliony euro rocznie za dostęp do wspólnego rynku.

Jak zauważył poseł Winnicki, premier zachowuje się jak bohater komedii Barei, który miał poobrażane wszystkie sklepy. Problem w tym, że sklepów z ropą naftową i gazem nie ma zbyt wielu.

https://wiadomosci.wp.pl/burza-po-slowach-morawieckiego-o-norwegii-jest-odpowiedz-z-oslo-6771692552244192a

Aż się prosi, by umieścić o tym notkę w sekcji „Kilka szpil z ostatniej chwili”

Czytelnik z Poznania

Rosnące koszty kredytu hipotecznego

Faktem jest, że od kilkunastu miesięcy trwa ożywiona dyskusja w ważkiej sprawie wzrastających obciążeń finansowych kredytobiorców, w szczególności tych, którzy zaciągnęli w bankach na dziesiątki lat kredyty hipoteczne w związku z zakupem mieszkań lub domów.

Podkreślić należy, że temat jest dość złożony i wielowątkowy.

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu obliczyło, że przy umowie kredytowej na 30 lat zawartej na kwotę 400 tys. złotych, rodzimy kredytobiorca zapłaci aż 558 tys. odsetek, podczas gdy kredytobiorca niemiecki niespełna 132 tys. złotych. Warto w tym momencie zauważyć, iż niniejsza dysproporcja jeszcze bardziej się pogłębiła, gdyż 5 maja po raz ósmy Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe, a to jeszcze nie koniec.

Powinniście Państwo wiedzieć, że u naszych zachodnich sąsiadów także notuje się wysoką inflację, ale tamtejszym kredytobiorcom niniejsze nie spędza snu z powiek.

Co do zasady, statystycznie zamożniejszy Niemiec zapłaci kilkakrotnie mniejsze odsetki, aniżeli uboższy Polak. Między innymi właśnie dlatego mieszkaniec zza Odry będzie zawsze zamożniejszy od mieszkańca naszego kraju, gdyż zaoszczędzone środki w kwocie 426 tys. złotych może przeznaczyć na dowolne cele konsumpcyjne podwyższające standard życia jego samego oraz rodziny.

Co więcej, nasz niemiecki sąsiad posiada kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem na poziomie około 2 % w skali roku. Natomiast mieszkaniec nad Wisłą musi zadowolić się obecnie zmienną stopą sięgającą nawet 8 % pomimo, że stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi około 5 %.

W ostatnim okresie Rada Polityki Pieniężnej bodajże ośmiokrotnie podwyższała stopy procentowe, gdyż wielu ekonomistów uznaje, że jest to główny instrument walki z galopującą inflacją lub jak kto woli, Glapinflacją.

W obecnej sytuacji banki nie muszą robić nic aby w najbliższej przyszłości zarobić dodatkowe miliardy złotych. Natomiast członkowie zarządów owych instytucji finansowych nie kiwając przysłowiowym palcem w bucie, powypłacają sobie wielomilionowe nagrody, gdyż osiągną lepsze od zakładanych wyniki finansowe. Już po dwóch pierwszych miesiącach bieżącego roku rodzimy sektor bankowy osiągnął ponad 4 miliardy złotych zysku netto, to jest dwukrotnie więcej aniżeli w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Innymi słowy “Bantustan Polska” ma się dobrze. Bogaci będą spijać słodką śmietankę, a skromnym kredytobiorcom dokręci się kolejną śrubę.

Ponadto pojawił się inny poważny problem dotyczący ograniczonej dostępności do nowo wybudowanych mieszkań, kupowanych przecież głównie przez młode małżeństwa. Wspomniał o tym w czasie konferencji Konfederacji poseł Krzysztof Bosak, który postuluje o ustawowe ograniczenie w Polsce możliwości zakupu mieszkań przez zagraniczne fundusze inwestycyjne, które dysponują gigantycznymi pieniędzmi, nadto często wykupują nieruchomości zanim te zostaną zbudowane. Polacy muszą być właścicielami, a nie petentami zagranicznych funduszy. Chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że taniej i racjonalniej jest spłacać raty kredytu hipotecznego za swoje w przyszłości mieszkanie czy dom, aniżeli przez długie lata bezowocnie uiszczać horrendalnie wysokie czynsze za wynajem lokalu mieszkalnego, który nigdy nie stanie się naszą własnością.

A przecież polityka mieszkaniowa i towarzysząca jej polityka kredytowa państwa winny szczególnie chronić tych , którzy kupują pierwsze mieszkanie lub dom, którzy w znaczny sposób przyczyniają się do rozwoju gospodarczego w budownictwie oraz wielu innych gałęziach gospodarki państwa funkcjonujących na rzecz rozwoju sektora budowlanego.

Pamiętajmy, że czym innym jest kredyt przeznaczony na zakup nowego telewizora lub samochodu, a zupełnie czym innym jest kredyt hipoteczny na zakup pierwszego lokalu mieszkalnego. Bez tych pierwszych ruchomości możemy się obyć, ale bez mieszkania już nie.

Jak wiemy, pojawiły się pierwsze rządowe propozycje pomocy w spłacie kredytów hipotecznych. Mówi się o zmianie WIBORU od przyszłego roku, o funduszu wsparcia czy wakacjach kredytowych. Proszę mieć bardzo ograniczone zaufanie do niniejszych propozycji, gdyż nie zawsze będą one korzystne dla kredytobiorców. Premier apeluje do banków o obniżenie marż od udzielanych kredytów, a już wiadomo, że banki będą podwyższały swoje marże.

Ale propagandowo apel Pana Premiera brzmi całkiem nieźle i dokładnie o to w tym szaleństwie chodzi.

Moim skromnym zdaniem kolejne bezpośrednie dopłaty do części zaciągniętych kredytów, nadto na krótki okres czasu, nie przyniosą kredytobiorcom spodziewanych rezultatów. Będzie dokładnie odwrotnie, na owej kolejnej już “tarczy finansowej” skorzystają wyłącznie banki.

Nie trzeba wyważać już otwartych drzwi, przecież można wprowadzić w naszym kraju stabilne rozwiązania systemowe o charakterze ustawowym podobne do tych, z których korzystają nasi niemieccy sąsiedzi. Mam tu na myśli przede wszystkim stałe, niskie oprocentowanie zdecydowanej większości udzielanych kredytów hipotecznych, a także niskie marże bankowe, ale wyłącznie na zakup pierwszego lokalu mieszkalnego. Proszę zwrócić uwagę, że w polskich realiach wszelkie niebezpieczeństwa, ryzyka w związku z udzielonymi kredytami hipotecznymi w całości przerzucone są li i wyłącznie na kredytobiorcę, ale jednocześnie zyski są zarezerwowane w stu procentach dla banków.

Tylko śmiałe i uczciwe rozwiązania ustawowe mogą doprowadzić do postawienia wyżej opisanych problemów na nogi, gdyż obecnie jest odwrotnie.

Pozdrawiam

Mariusz Prasek

Klub Konfederacji w Poznaniu.

Gniotek Marysi…

Szanowna redakcjo, drodzy czytelnicy!

Wyjechaliśmy na majówkę pozwiedzać, moja 10-letnia córka kupiła sobie zabawkę tzw. Gniotka z żelowymi kulkami. Na pewno nie jedno dziecko posiada takie zabawki.

Moja córka jest rozsądną 10-latką.

Zabrała zabawkę ze sobą do łóżka i położyła obok siebie na poduszce, prawdopodobnie podczas snu nieświadomie dotknęła do buzi i załączył się odruch ssania.

Skutki okazały się tragiczne, całe szczęście ze szczęśliwym zakończeniem. Córka żyje, po 4 godzinnej operacji wraca do zdrowia, ale traumy i bólu którego zaznała nie da się opisać słowami.

Chciała bym ostrzec wszystkich rodziców przed zakupem tego typu zabawek dla swoich pociech.

Mama Marysi