fbpx

konwencja lewicy: ojkofobia, zoologiczny antyklerykalizm, zamordyzm ukryty pod płaszczykiem demokratyzmu, praw człowieka, szacunku dla odmienności

_
_
Dzień dziecka nie dla dziecka: Opowiadanie oparte na faktach. Przedstawia kilka lat życia chłopaka wychowanego przez zakonnice. Autor, w nietypowy i często zabawny sposób przedstawia konsekwencje dorastania poza rodzinnym domem. Jest to pełna wartkiej akcji opowieść z pikantnymi szczegółami właściwymi dla wieku dorastania. Świetna narracja aktorska dodaje kolorytu, sprawiając że opowiadania słucha się z prawdziwą przyjemnością. Pozostawia w słuchaczu chęć poznania dalszych losów głównego bohatera

Szanowna redakcjo!

W ostatnią sobotę lipca 2023 miała miejsce konwencja Lewicy, która skupiła się na tzw. świeckości państwa.

Spadkobiercom Marksa, Lenina i Stalina wypada przypomnieć, że to właśnie Bierut i Gomułka chcieli wtrącać się do nominacji biskupów i księży oraz cenzurować treść prasy katolickiej. A od czasów króla Bolesława Śmiałego i św. Stanisława (jego zwłoki król kazał poćwiartować i bo duchowny sprzeciwił się rozkazom króla uzurpującego sobie prawo podporządkowania sobie kościoła katolickiego) w Polsce obowiązuje rozdział państwa i kościoła oraz zasada pomocniczości i poszanowania autonomii państwa przez Kościół i Kościoła przez państwo. 

Za najważniejszy “problem” ideolodzy lewicy uznali to, że kobieta nie może zamordować własnego, nienarodzonego dziecka na życzenie, jak zwykły zabieg chirurgiczny. Otóż ciało dziecka nie jest ciałem kobiety, a dziecko ma dwoje rodziców. O roli ojców lewica milczy, jakby ich nie było. No chyba, że dla Lewicy ojcowie mają być zredukowani do roli bankomatu i ze swoimi dziećmi widzieć się raz na 2 tygodnie przez drzwi (w filmie “Tato” pokazano to).

Lewica rozdziera szaty, że normalni ludzie bronią się przed demoralizacją młodzieży przez dewiantów i tzw. seksedukatorów. Europa Zachodnia przespała ten moment. I dzisiaj w wielu krajach rodzice muszą posłać dziecko na lekcje demoralizacji i seksualizacji, bo inaczej grozi mu grzywna albo utrata praw rodzicielskich. 

Lewica wreszcie bardzo chciałaby położyć łapę na finansach Kościoła, bo jest im solą w oku, że nie mogą poprzez instytucje państwa zastraszać duchowieństwa i szantażować ich utratą środków finansowych, gdyby słowo Boże okazało się niezgodne z lewicową ideologią. Lewica gardłuje, że kościół ma nieruchomości i grunty zapominając, że one zostały sfinansowane przez wiernych, którzy chcieli, aby w ich miejscowości była świątynia. Dziś stare kościoły są nie tylko budynkami sakralnymi ale również zabytkami kultury. A ziemia nie jest na sprzedaż pod nieruchomości, tylko służy wspólnotom, parafiom, czyli wiernym. Kapłani nie są ich właścicielami tylko zarządcami. 

Oczywiście, model katechezy szkolnej wprowadzony po 1989 roku nie jest idealny, należy nad nim dyskutować, ale powinni robić to obywatele w referendum i zdecydować, czy chcą, by ich dzieci chodziły na religię w salkach katechetycznych (to by utrudniło życie znacznej części populacji, bo lekcje w szkole są jedna za drugą), czy też w szkole tak, jak jest obecnie. Lewica nie dostrzega, że ponad 90% osób deklaruje wyznanie rzymskokatolickie i państwo nie może imię fałszywie rozumianej tolerancji dezorganizować życie tym 90%, by zadowolić garstkę innowierców (zakładam, że z pozostałych 10% spora część ma to w nosie i nie zwraca uwagi, a część to mniejszości narodowe i np. prawosławni na Podlasiu albo ewangelicy na śląsku cieszyńskim). Tak samo, można dyskutować na temat modelu finansowania kościoła katolickiego jak również innych wyznań.

Paradoksalnie, konserwatywny, prawicowy polityk Grzegorz Braun uważa, że finansowanie kościoła powinno należeć wyłącznie do wiernych (oczywiście podatki muszą być niskie, najlepiej bliskie zera). Dzięki temu, argumentuje poseł Braun, duchowni nie będą obawiali się głosić trudnych kazań i narażać władzy świeckiej. Zatem, dzięki hojności, katolicy mogą uwolnić swoich księży i biskupów z presji popierania tej czy innej władzy świeckiej.

Lewica chce wreszcie walczyć z egzorcyzmami, jako rzekomo szkodliwymi dla dzieci. To już w ogóle kuriozum. Skoro lewicowi aktywiści są ateistami, nie wierzą w Boga, to jak rozumiem nie wierzą też w egzorcyzmy. Wobec tego obrzęd egzorcyzmu nie powinien mieć dla nich żadnego znaczenia tak jak dla mnie nie ma znaczenia obrzęd jakiegoś szamana indiańskiego, czy mnicha buddyjskiego, który odprawia jakieś zaklęcia czy tańce. Ale według Lewicy egzorcyzm ma szkodzić zdrowiu dzieci. Ciekawe w jaki sposób. A przedwczesna seksualizacja, ideologia LGBT nie szkodzi?

Lewica mówi dużo frazesów o postępie, szacunku dla człowieka. Szkoda tylko, że wstydliwie przemilcza postawę swoich prominentnych polityków w czasie mniemanej pandemii. Poseł Zandberg ale i inni politycy Lewicy domagali się wówczas od rządu wprowadzenia PRZYMUSU szczepień na COVID19 i kar za odmowę szczepienia oraz zaostrzenia restrykcji sanitarnych. Czyli uważali, że minister NIedzielski razem z e swoimi doradcami Horbanem i Simonem byli za mało gorliwi w zniewoleniu Polek i Polaków oraz w czasie antynaukowego lockdownu.

Podsumowując, rządy lewicy oznaczają hojne dofinansowanie organizacji LGBT, terror wobec normalnej większości, szczucie na polskich patriotów i zamknięcie chrześcijan w katakumbach. 

Nowy wspaniały świat globalistycznych elit, gdzie człowiek zredukowany jest do roli myślącego zwierzęcia. 

Pytanie tylko, czy Polacy tego chcą.

Czytelnik z lewackiego Poznania

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
_
_