fbpx

Szansa na Nowe Szamotuły

baner wielkopolska 4
baner wielkopolska 4
Dzień dziecka nie dla dziecka: Opowiadanie oparte na faktach. Przedstawia kilka lat życia chłopaka wychowanego przez zakonnice. Autor, w nietypowy i często zabawny sposób przedstawia konsekwencje dorastania poza rodzinnym domem. Jest to pełna wartkiej akcji opowieść z pikantnymi szczegółami właściwymi dla wieku dorastania. Świetna narracja aktorska dodaje kolorytu, sprawiając że opowiadania słucha się z prawdziwą przyjemnością. Pozostawia w słuchaczu chęć poznania dalszych losów głównego bohatera

Red. Joanna Wyszomirska: Panie Radny, czy Panie Burmistrzu? Jak się do Pana zwrócić?

Ryszard Oszmian: Na razie jestem tylko kandydatem, jednym z wielu zresztą. Mieszkańcy zdecydują, kto będzie im służył, a kto raczej panował nad nimi.

Red. JW.: Zarejestrował Pan lokalny Komitet Nowe Szamotuły Ryszarda Oszmiana we wszystkich trzech okręgach w gminie Szamotuły?

Ryszard Oszmian: Tak, i mam na listach bardzo wartościowych i przydatnych mieszkańcom kandydatów, jeśli zdecydują się oddać na nich swój głos.

Red. JW.: Może Pan się pochwalić jakimiś znanymi nazwiskami?

Ryszard Oszmian: Każdy jest znany w swoim środowisku społecznym, czy zawodowym. Przykładowo: pan Daniel Cysek jest jednym z inicjatorów społecznego sprzeciwu wobec podwyżek w spółdzielni mieszkaniowej, pan Sławomir Tomkowiak to lokalny biznesmen z branży transportowej, panią Martynę Juś wielu pamięta, bo często towarzyszyła swemu ojcu, sportowcowi. Pan Mariusz Prasek w czasach „pierwszej młodości” był radnym Piły, a później dyrektorem zarządzającym Wielkopolskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego. Mógłbym tak dalej wymieniać, ale wkrótce wszystkie informacje pojawią się zarówno na naszym FP Nowych Szamotuł, jak i na stronie www.noweszamotuly.pl

Red.JW: Jeśli dobrze pamiętam, Pan sam także pochodzi z Szamotuł?

Ryszard Oszmian: Tak, tu się urodziłem, zdałem maturę, pracowałem, byłem też najmłodszym radnym za czasów słusznie minionych. Pracowałem między innymi w Domu Dziecka i prowadziłem działalność gospodarczą – kwiaciarnię przy ulicy Łąkowej działającą do dzisiaj. Również Bistro przy dworcu autobusowym, gdzie dzisiaj jest pizzeria i mógłbym tak wymieniać. W Szamotułach są moje korzenie, do których chętnie teraz wróciłem, choć jak wielu z nas, lata spędziłem na pracy w innych miastach, a także krajach. Jak to w życiu.

Red.JW: To co Nowe Szamotuły Ryszarda Oszmiana obiecują mieszkańcom w kampanii wyborczej? Ile metrów chodnika? Ile świecących lamp? Tego typu licytacje już się pojawiły w konkurencyjnych komitetach wyborczych.

Ryszard Oszmian: Zakończyliśmy właśnie pierwszy cykl spotkań z wyborcami w różnych miejscowościach, ostatnie było w Myszkowie. Ludzie zgłaszają też takie problemy, ale cierpliwie tłumaczymy, że te bolączki winny być załatwione od ręki. Burmistrz i Radni powinni się przestać podniecać działaniami, które winny być obsłużone przez podległe im służby, pracujące za pieniądze mieszkańców. Nie ma takiego zwrotu „nie da się”. Burmistrz musi pokazać, że dla niego takie pojęcie nie istnieje. Musi stworzyć warunki, by podlegli mu pracownicy mogli to zrobić , a jeśli nie potrafią to muszą oddać się innemu zajęciu.

Red. JW.: Jeśli przedstawi się Pan jako tak wymagający Burmistrz, to nie przysporzy Panu popularności wśród miejscowych urzędników.

Ryszard Oszmian: Urzędnicy mają być przydatni dla mieszkańców, a nie – jak to czasem bywa – że mieszkańcy przeszkadzają im w „urzędowaniu”. Zresztą zdecydowana większość to rozumie, a jeśli nie, to przykład powinien iść z góry. Tak będzie za mojej kadencji, bo to mają być Nowe Szamotuły a nie jakieś udawane zmiany na stołkach.

Red.JW: Są już komitety różnych opcji politycznych, nieraz zakamuflowane. Kto stoi za Panem?

Ryszard Oszmian: Ten „kamuflaż” jest czytelny dla wielu mieszkańców , ale na pewno znajdą się osoby „nie interesujące się polityką” , które dadzą się nabrać na manewr stary jak oszustwo „na wnuczka”. Sam jestem zaskakiwany informacjami, że stoi za mną Burmistrz, czy lokalny kościół. Prawda jest taka, że znam się z kilkoma zakonnicami z Domu Dziecka, gdzie kiedyś pracowałem.

Red. JW.: Jeśli mogę zapytać: Pan zdaje się także jest wychowankiem Domu Dziecka w Szamotułach?

Ryszard Oszmian: Tak, jestem wychowankiem jak wielu innych, a Dom Dziecka pomaga takim dzieciom już od ponad 100 lat. Później, po skończeniu odpowiedniej szkoły pracowałem w nim jako wychowawca. Gdy udało mi się wreszcie skończyć studia w zakresie Zarządzania Przedsiębiorstwem, kierowałem rożnymi spółkami prawa handlowego. Jedna z nich była między innymi wydawcą Radia RMI FM, które mogą pamiętać nieco starsi słuchacze.

Red.JW: Na koniec: co z odzyskaniem zrabowanego tryptyku z szamotulskiej kolegiaty?

Ryszard Oszmian: Temat ciągnie się niczym przysłowiowe flaki z olejem. Jako osoba fizyczna nic dla urzędników ministerstwa nie znaczę. Grzecznościowo pomagają mi więc posłowie z Komisji Kultury i Komisji Spraw Zagranicznych. Obiecuję jednak, że jako Burmistrz osobiście skłonię urzędników, by ruszyli szybciej cztery litery. Szamotuły pokażą nową twarz i ograniczone tylko wyobraźnią możliwości.

Rozmawiała Joanna Wyszomirska.

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
baner wielkopolska 4
baner wielkopolska 4