Ministerstwo Kultury odmówiło Danielowi Olbrychskiemu miejsca w jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Aktor poczuł się urażony, napisał listy do Donalda Tuska i stwierdził, że poczuł się jak „w najczarniejszych czasach systemów totalitarnych”. Resort ostatecznie wycofał swoją decyzję.
Sprawa ujrzała światło dzienne po rozmowie aktora z Magdaleną Rigamonti, opublikowanej w Onecie. Olbrychski stwierdził, że został zaproszony do zasiadania w jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. – Prezes Grzegorz Łoszewski zapytał, czy znalazłbym czas, czy miałbym chęć. Ucieszyłem się – powiedział.
Kandydaturę Olbrychskiego musi zatwierdzić Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zgodnie z relacją aktora jego udziałowi w jury miał sprzeciwić się dyrektor Maciej Dydo. – Otóż pan dyrektor z ministerstwa, który nazywa się Maciej Dydo, powiedział, że nie ma mowy, żebym był członkiem jury, bo ośmieliłem się skrytykować poprzednią minister kultury Hannę Wróblewską – stwierdził aktor.
Odmowa wzburzyła emocje Olbrychskiego do tego stopnia, że stwierdził, że poczuł się jak w czasach… totalitaryzmu. – Poczułem się jak w najczarniejszych czasach systemów totalitarnych. To jest naplucie mi w twarz – powiedział w wywiadzie dla Onetu.
List do Donalda Tuska
Zbulwersowany Olbrychski napisał w tej sprawie list do premiera Donalda Tuska. – Ręcznie napisałem, przepiszę na komputerze, wydrukuję, podpiszę i jakoś dostarczę. Napisałem, bo poczułem się jak w najczarniejszych czasach systemów totalitarnych. Za czasów komuny napisałem list do generała Jaruzelskiego i reakcja była niemal natychmiastowa – opowiadał.
Ponadto urażony aktor postanowił skontaktować się telefonicznie z wiceministrem kultury Markiem Krawczykiem. Jak relacjonował, wiceszef resortu zapowiedział, że zajmie się sprawą i „wezwie na dywanik” Macieja Dydo. Niedługo potem rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że resort wycofał się z wcześniejszej decyzji i Daniel Olbrychski będzie mógł dołączyć do grona jurorów.
