fbpx

Okiem geografa.

_
_
Dzień dziecka nie dla dziecka: Opowiadanie oparte na faktach. Przedstawia kilka lat życia chłopaka wychowanego przez zakonnice. Autor, w nietypowy i często zabawny sposób przedstawia konsekwencje dorastania poza rodzinnym domem. Jest to pełna wartkiej akcji opowieść z pikantnymi szczegółami właściwymi dla wieku dorastania. Świetna narracja aktorska dodaje kolorytu, sprawiając że opowiadania słucha się z prawdziwą przyjemnością. Pozostawia w słuchaczu chęć poznania dalszych losów głównego bohatera

Wyspy ciepła w Poznaniu jako efekt złej urbanizacji.

Ostatni artykuł zakończyłem zdaniem, że nie ma smogu w Poznaniu pomimo mrozu. Ledwo to napisałem i parę dni później znów mieliśmy fatalne powietrze w mieście. Przyczyna jest prosta – przestało wiać! Jak wiadomo do powstawania tego niekorzystnego zjawiska potrzebne są trzy czynniki: zanieczyszczenie powietrza pyłami i dymami, zagłębienie terenowe oraz brak przepływu powietrza (np. zamglenie). Poznań te warunki spełnia średnio ok.30 dni w roku a na Wildzie czy Łazarzu liczba dni z wysokim natężeniem pyłów w powietrzu to nawet 55 dni. Głównym sprawcą jest jak to się dziś mawia niewłaściwe ogrzewanie budynków czyli tzw. kopciuchy. Tempo wymiany pieców czy podłączanie do miejskiej sieci ciepłowniczej jest ślimacze przez co rok do roku nie widać realnej poprawy jakości powietrza w centrum. Ale przecież mieścimy się w normie czyli <35 dni w roku (swoją drogą nie wiadomo dlaczego akurat taka jest norma i czemu taka wysoka?). A poza tym zawsze można zwalić na globalne ocieplenie latem i na samochody zimą.

Jak wiadomo nawet pomimo braku wiatru można tak zaplanować tereny zielone i zabudowę, aby miasto było przewietrzane. Wiedzieli o tym prof. Wodziczko i prof. Czarnecki planując w Poznaniu słynne Kliny Zieleni. O klinach pisałem w jednym z artykułów, w sieci możecie też znaleźć mapki w jaki sposób one działają, a właściwie działały, bo obecny magistrat poprzez ich zabudowę i zabetonowanie centrum miasta, mocno utrudnił przyrodzie wykonywanie swojej funkcji. Dziś siła klinów jest już za mała aby przy bezwietrznej pogodzie wentylować centrum Poznania. I tu przejdę do głównego tematu dzisiejszego „Oka”, czyli wysp ciepła.

Wyspa ciepła to w skrócie obszary zurbanizowane (głównie centra miast albo tereny przemysłowe) cechujące się wyższą temperaturą od otaczających ich obszarów. Wyspy ciepła powstają na skutek niewłaściwego planowania struktury miejskiej poprzez nagromadzenie terenów sztucznych, niewielkiej ilości terenów zieleni miejskiej i słabego przewietrzania. Poniżej prosty rysunek, który to obrazuje.

Ryc.1. Profil pionowy miejskiej wyspy ciepła. (źródło: https://klubjagiellonski.pl/2020/07/02/miejska-wyspa-ciepla-co-zrobic-zeby-miasta-nas-nie-ugotowaly/)

Dla bardziej ambitnych, którzy chcą poczytać coś o tym zagadnieniu zestaw pozycji poznańskich naukowców (pozdrawiam prof. Leszka Kolendowicza, z którym miałem przyjemność praktyk podczas studiów na WNGiG UAM):

http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-0288e640-31fc-405d-b169-b2cab036eb7b

Główne wnioski płynące z tych prac to:

  • wzrost temperatury w centrum miasta o 1,0 °C w ostatniej dekadzie,
  • różnice pomiędzy punktem pomiarowym na lotnisku Ławica a centrum miasta wynoszą nawet 7 °C!
  • w zabudowie wysokiej różnice średnio wynoszą 0,4 °C ale mogą przekraczać 5 °C,
  • uciążliwość upałów w centrum w porównaniu z innymi obszarami miasta,
  • temperatury na obszarach zieleni miejskiej wzrosły zaledwie 0,04 ° C!
  • zaburzenie (zmniejszenie) cyrkulacji powietrza w centrum i zakłócenie „bryzy miejskiej”,
  • zwiększenie ilości opadów konwekcyjnych w tym burz i deszczów nawalnych;

I teraz jak to mam w zwyczaju, pójdą zarzuty do obecnych władz miasta z Głównym Ekologiem Poznania – prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem na czele.
Ja rozumiem, że można zrobić sobie parę fotek na tle Parku Wilsona albo na tle kiczowatej fontanny na Placu Kolegiackim i stwierdzić, że Poznań to takie fajne, zielone miasto, gdzie w centrum można się ochłodzić. Niestety włodarze miasta planując przestrzeń miejską polegającą na gęstej zabudowie centrum, w tym intensywną „betonozę” placów i ulic, sprzedawanie terenu pod deweloperkę, która za nic ma sobie przestrzeń między blokami, wywalanie ogródków działkowych na peryferie oraz lokowanie sztucznych barier w wąskich pasach zieleni (tak jakby ktoś na trasie pędzącego wiatru postawił ścianę), sami doprowadzają do tych zakłóceń i wzrostu temperatury. Nie może też dziwić ostatnia afera, która wybuchła w Powiatowym Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, gdzie wjechało CBA. Sprawa dotyczy potencjalnych łapówek od biznesmenów za informacje na temat gruntów i ich właścicieli. Dlaczego to taki niebezpieczny proceder? A wyobraźmy sobie sytuację, kiedy deweloper dowiaduje się, że osoba prywatna albo nawet miasto planuje przekształcenie działek na budowlane. Taka działka staje się dla korporacji budujących osiedla nie lada kąskiem a widząc, gdzie te budynki powstają i w jaki sposób zaburzają termikę i wentylacje miasta oraz brak reakcji zarządzających Poznaniem sprawa się trochę rozjaśnia. W skrócie kasa idzie – środowisko przyrodnicze na drugim planie. Czasami udaje się miejskim aktywistom i przyrodnikom zatrzymać plany budowy jakiegoś hotelu na Łęgach Dębińskich czy wycinkę drzew przy ul. 27 grudnia, ale ile takich szalonych planów jednak przechodzi?

A to jeszcze nie wszystko. Wyspa ciepła to brak naturalnego spływu wody do gleby. W Poznańskim centrum tylko 10% trafia do gleby! Nagrzany asfalt i beton to źródło wielu rakotwórczych substancji jak np. beznopiren. W wyniku upałów ludzie są zmuszeni stosować klimatyzację, co jeszcze zwiększa temperaturę powietrza nad centrum. W rezultacie smog grozi nam nie tylko zimą ale i latem! To ja się pytam – co włodarze miasta na to? Kogo obarczą winą za fatalne planowanie? Bo tak to teraz wygląda według mapy:

Ryc. 2. Przykład obszaru o największym kontraście termicznym w Poznaniu na podstawie przestrzennego rozkładu powierzchniowej miejskiej wyspy ciepła (PMWC) (źródło: Majkowska-Juskowiak 2018, Stan badań klimatu Poznania ze szczególnym uwzględnieniem pola temperatury i zjawiska miejskiej wyspy ciepła)

Strefy Płatnego Parkowania i przesiadka do „zbiorkomu” przy jednoczesnym asfaltowaniu dolnej terasy Warty, wsadzanie drzew na św. Marcinie do kasetonów i zabetonowanie pl. Kolegiackiego oraz Rynku Łazarskiego to zwyczajne leczenie syfa pudrem.

Znalazłem też ciekawy cytat inż. Jerzego Kosmatki z Politechniki Poznańskiej, który robił szczegółowe badania termiczne na terenie naszego miasta:

„…utrzymanie się dotychczasowego trendu w sposobie zabudowy miast spowoduje jedynie dalszy wzrost rzeczywistych temperatur, i doprowadzi do kolejnej eskalacji problemów zarówno po stronie projektowej, jak i późniejszego użytkowania. Jest to szczególnie istotne zwłaszcza ze względu na ilość stosowanego powszechnie betonu i asfaltu, tworzących do tego strefy praktycznie pozbawione roślinności.”

Brzmi znajomo? No to Panie Prezydencie i Szanowni Radni – do lektur! A dopiero potem do roboty i do zdjęć!

Serwus!
Jacek Olszewski

Fot. główna: źródło: https://czasnapoznan.pl/swiety-marcin-zielen-ankieta/?fbclid=IwAR0y36E4SyedrxWTImRfyal1njOa0zKG4s_k9lHbXQV01TWqmuNyp8_Z5KA

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
_
_