fbpx

Unia Europejska-czy to się nam opłaca?-część IV

Pomyślę o tym jutro (ebook) Joanna Wyszomirska
baner wielkopolska 4
PAN LI

Członkostwo Polski w Unii Europejskiej popiera w dalszym ciągu duży odsetek Polaków. Niemniej ostatnie posunięcia Brukseli powodują, że coraz większe rzesze społeczeństwa zaczynają dostrzegać zagrożenia. Z czym zatem wiąże się członkostwo i jakie perspektywy jawią się dla Polski w bliskiej lub niedalekiej przyszłości?

Równi i równiejsi

W ramach dostęp do wolnego unijnego rynku miał napędzać gospodarki państw członkowskich. To co miało być jednym z fundamentów dostępu do towarów i usług ukazało jedną wielką hipokryzje.

Zachodnie firmy wraz z urzędami i organami unijnymi stosują nielegalne praktyki w stosunku do polskich firm. Dane ukazują akceptowany przez organy unijne proceder dyskryminowania polskich firm na unijnym rynku.

Dania jest krajem szczególnie nieprzyjaznym konkurencji. Żeby wejść na rynek duński każda zewnętrzna firma musi się zarejestrować w RUT, czyli w rejestrze zagranicznych zleceniobiorców. Te dane są upubliczniane generując konflikty ze związkami zawodowymi. Zmieszone w rejestrze dane wykorzystują także różne inspekcje nękając kontrolami konkurencje z zagranicy. Na domiar tego obawiając się konkurencji ze strony polskiej firmy COBI produkującej klocki duński konkurent wytaczał procesy sądowe stosując wiele kruczków prawnych. Duńczycy dopuszczali się również niezgodnej z prawem unijnym rejestracji znaków towarowych. Z kolei inny duński koncern Novo Nordisk utrudniając działalność wytoczył kosztowny proces patentowy polskiemu producentowi wstrzykiwaczy do insuliny, firmie Copernicus. W samy tylko 2017 r. duńska inspekcja pracy przeprowadziła 4 tys. kontroli, z czego 1,5 tys. dotyczyła polskich firm.

Niemiecki rynek okazał się równie nieprzyjazny polskim firmom co Duński. Tomasz Sommer, redaktor naczelny ”Najwyższego czasu” chciał zaistnieć na niemieckim prasowym. Wydał gazetę ”Gigasport Deutschland”. Otrzymał bardzo złe prowizje od sprzedaży, co więcej agencja reklamowa poinformowała, że nie będzie żadnej reklamy dla Polaków. Po takich ciosach Sommer wycofał się z inwestycji.

Niemcy bronią swojego rynku wydając kosztowne certyfikaty, których wyrobienie zabiera dużo czasu. Maciej Bienert, przedsiębiorca sprzedający kocioł gazowy przyznał, że certyfikowanie jest narzędziem by chronić swój rynek i odstraszać przedsiębiorców z zagranicy. To samo spotkało w 2016 r .Ursusa, bydgoską Pese przytłoczoną wymogiem wieloletnich badań, testami i homologacji.

Francja również chroni się przed napływem zewnętrznej konkurencji. Podobnie jak Niemcy, Francuzi stosują czasochłonne i kosztowne certyfikaty. Nie są respektowane badania produktu wykonane w innych państwach unijnych. W 2020 r. ”Rzeczpospolita” opisała, że francuscy inspektorzy pracy dostali polecenie, by skupić się na kontroli firm z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Zarzucają firmom, ze działają nielegalnie we Francji ponieważ nie zarejestrowali tam działalności, pomimo tego, że funkcjonują w ramach wspólnego rynku.

Czesi również obrali ochronę swojego rynku jako priorytet, po tym jak eksport lepszej gatunkowo żywności zagroził rodzimym producentom. By zapobiec ekspansji zarządzono kontrole polskich produktów rolnych a premier Andrej Babiś krytycznie wypowiadał się o polskiej żywności i próbował blokować jej import.

Przeciw nowym państwom występuje sama Komisja Europejska.

W 2006 r. firma Fakro złożyła zawiadomienie do UOKiK ws. nadużywania dominującej pozycji przez duńską firmę Velux. Urząd w toku postępowania przekazał sprawę do Komisji Europejskiej. Komisja zamknęła sprawę tłumacząc swoją decyzję tym, że nie doszło do zaszkodzenia interesom konsumentów. W 2012 r. Fakro złożyła formalną skargę do Komisji Europejskiej. Firma przedstawiła ponad 400 dowodów na potwierdzenie swoich tez. Komisja Europejska przetrzymała sprawę polskiej firmy przez 6 lat do czasu przedawnienia części dowodów, po czym zamknęła sprawę.

Wymóg posiadania certyfikatów, uciążliwe kontrole, czarny pijar czy spory sądowe ale również dyrektywy płynące z samej Brukseli to narzędzia przy pomocy których państwa chronią się przed wolnym rynkiem, frazesem, który zachęcił do wstąpienia do Unii Europejskiej.

Zagraniczne firmy nie płacą podatków w Polsce

W latach 2012-2019 niemiecka spółka Deutsche Lufthansa SA oddział w Polsce nie zapłaciła podatku CIT. Przy przychodach niemal 6,89 mld zł i kosztach na poziomie prawie 738 mln zł dochody firmy wyniosły 6, 15 mld zł zapłacony podatek CIT był równy zeru. Informacja ta upubliczniona przez Cezarego Kazimierczaka wywołała burzę po której zaczęto sprawdzać inny zagraniczne koncerny. Raport ZPP z 2022 r. ujawnił, że zdecydowana większość badanych firm zapłaciła w Polsce podatek wynoszący mniej niż 1 proc. przychodu. Grupa Volkswagen Motor Polska w ciągu 9 lat zapłacił podatek wynoszący 0,003 proc. ogółu przychodów. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku koncernów francuskich.

Spółka Auchan Polska Sp. z o.o. której przychody w latach 2015-2019 wyniosły ponad 51 mld zł zapłaciła polskiemu fiskusowi niecałe 1,8 mln zł, czyli 0,004 proc przychodów. Orange Polska zapłaciła podatek rzędu 0,12 proc przychodów, Carrefour Polska Sp. z o.o-0, 16 , Renault Polska Sp. z o.o-0,4 proc., Valeo Autosystemy Sp. z o.o- O57 proc. Michelin Polska Sp. z o.o- 0, 72 proc. Veolia Energia Warszawa SA-0, 73 proc. , Decathlon Sp. zo.o. 0,86 proc.

Według raportu ZPP francuskie firmy ochoczo korzystają z hojności polskiego państwa. Niektóre firmy w latach 20 15-2019 otrzymały pomoc publiczną o znacznie większej wartości niż odprowadzony przez te podmioty podatek CIT. Wychodzi na to, że Skarb Państwa dopłaca do obecności tych firm na terenie państwa polskiego. Dzieje się to ze szkodą dla polskiej przedsiębiorczości. Na przykład spółka Orange Polska SA w latach 2015-2019 uzyskała pomoc publiczną w wysokości ponad 766 mln zł, uiszczając jedynie 77 mln zł z tytułu podatku CIT. To powoduje, ze polskie firmy są na straconej pozycji w konkurencji z francuskimi gigantami.

Wchodząc do Unii Europejskiej wierzyliśmy w slogany o wolnym rynku, czy równym traktowaniu. Okazuje się, że reguły obowiązujące w Unii Europejskiej są stworzone tylko dla silnych graczy pochodzących ze tzw. starej Unii.

Łukasz Kuk

źródło- Tomasz Cukiernik-”Dwadzieścia Lat w Unii”

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Pomyślę o tym jutro (ebook) Joanna Wyszomirska
baner wielkopolska 4
PAN LI