fbpx

Okiem geografa. C40 czyli to się w głowie nie mieści!

_
_
Dzień dziecka nie dla dziecka: Opowiadanie oparte na faktach. Przedstawia kilka lat życia chłopaka wychowanego przez zakonnice. Autor, w nietypowy i często zabawny sposób przedstawia konsekwencje dorastania poza rodzinnym domem. Jest to pełna wartkiej akcji opowieść z pikantnymi szczegółami właściwymi dla wieku dorastania. Świetna narracja aktorska dodaje kolorytu, sprawiając że opowiadania słucha się z prawdziwą przyjemnością. Pozostawia w słuchaczu chęć poznania dalszych losów głównego bohatera

Od kilku dni trwa zażarta dyskusja o skandalicznych planach socjalistycznych globalistów (czyt. oszołomów), którzy postanowili Nas uraczyć kolejną lewicowa utopią, która tym razem MUSI się udać. Cel szlachetny – troska o środowisko przyrodnicze i walka z globalnym ociepleniem a jak wiadomo nic tak nie działa na społeczeństwo jak wyświechtane lewicowe slogany “to dla wspólnego dobra”, “to dla Waszego zdrowia”.

Mowa tu oczywiście o raporcie C40 Cities, do której to grupy przynależy zarządzana przez JE Trzaskowskiego – Warszawa. Mamy tu jednocześnie powtórkę założeń raportu Klubu Rzymskiego z 1972 roku. Dla zainteresowanych ciekawy dokument pt. “Granice wzrostu”. Jeśli chodzi o raport C40 – cele progresywne i cele ambitne są znane (grafika poniżej):

Plany te, ku zdziwieniu promotorów, zostały poddane surowej krytyce, w związku z czym JE Trzaskowski zaczął się tłumaczyć – że to nie tak, że to tylko luźne rekomendacje, że przymusu nie będzie itd. Zabrakło tu szczerej deklaracji, że oto mianowicie “gotuję sobie żabę” i “wykorzystałem już limit podróży lotniczych na następne 130 lat”.

Co na Naszym, poznańskim podwórku? Szczerze przyznam, że zawiódł mnie w tej materii nasz Najmiłościwiej Panujący Jacek Jaśkowiak, który…milczy. Z jednej strony może chciał wyczekać nastroje społeczne, z drugiej jak to mawiał poznański wybitny komik Bohdan Smoleń “jesteśmy u siebie, trzeba się mieć na baczności”. No właśnie, patrząc na działalność i powszechną eko-propagandę uprawianą przez władze miasta, widzimy że program ten jest już wdrażany.

Promocja wegetarianizmu, wypychanie aut spalinowych z centrum, rozrost Stref Płatnego Parkowania (w tym wzrost taryfy), malowanie bus-passów, rewolucja rowerowa itd. Tymczasem już nawet na podstawie raportów smogowych widać, że to nie działa. Był taki okres, że wiele osób pracowało i uczyło się zdalnie, aut na ulicach było jak na lekarstwo, korki były sporadyczne, restauracje były pozamykane i…smog był większy? Przyczyna prosta – większość siedziała w domach i grzała. No dobra, nie wszyscy, bo urzędnicy pana Prezydenta marzli przy 14 oC. 

Swoją drogą, jeszcze nie tak dawno zachęcano do wymiany kopciuchów na piece gazowe, ale to w kontekście dyrektyw Łunijnych już się trochę zdezaktualizowało, stawiamy na źródła odnawialne, co w dużym mieście jest w praktyce nie do zrealizowania. A nawet jak jakimś cudem się to wydarzy, to też to opodatkujemy. I tu wcale nie ściemniam, bo Łunia Jełoropejska już myśli jak obrabować fotowoltaniarzy np. przez “opłatę utylizacyjną”. 

Ok, ale nie nad tym chciałem się pochylić. Oprócz planów C40 pojawia się też koncepcja tzw. 15-minutowych miast, która np. jest badana eksperymentalnie na terenie Oxfordu, co zresztą doprowadziło do masowych protestów tamtejszych mieszkańców. Tu w głowę zachodzę, dlaczego właściwie 15 minut? Dlaczego nie 20, 30 albo 10? Poza tym strefa dotarcia w ciągu 15 minut może być niezwykle rozległa. To zależy od wielu czynników: położenie dzielnicy, ukształtowanie terenu, infrastruktura, warunki pogodowe, środki transportu itp, itd. Już na samym wstępie można zarzucić nierówne traktowanie i wykluczenia komunikacyjne. Na przykładzie Poznania – mieszkaniec Piątkowa, dzięki PST tę strefę będzie miał na pół miasta, mieszkaniec Wildy jest udupiony w gettcie swojej dzielnicy.

A co z dostępem do miejsc rekreacji? Do parków, jezior? Co z dojazdem do pracy? Przecież tu trzeba by było przemodelować całe miasto i życie społeczne jego mieszkańców a także wszystkich dojeżdżających z ośrodków satelitarnych, którzy wszakże budują PKB miasta centralnego. I owszem – była taka konepcja, cokolwiek dziś nadal aktualna, czyli Teoria Christallera, która w połączeniu o odpowiednie modele sieci transportowej, które do tego modelu pasują (wahadłowy, obwodowy, promienisty) oraz przy zastosowaniu dzisiejszej technologii, miała by rację bytu w koncepcji budowy takich miast. I tu słowo klucz – budowy!

Lewicowi utopiści prowadzą eksperyment na otwartym, dorosłym ciele. Tymczasem takie miasto (wraz z satelitami) należałoby wybudować od podstaw. Co więcej, przy takim modelu nikt nie musiałby wyznaczać idiotycznych stref czasowych, bo wszystko żyłoby własnym, naturalnym rytmem. Co ciekawe, takie mini ośrodki budowali od podstaw komuniści w PRL, czego efektem były funkcjonalne wielkie osiedla mieszkaniowe. Dziś zaburzone i zagęszczane przez wypełnianie wszelkich “dziur”, które służyły chociażby miejskiej bryzie czy miejscowemu handlu na bazarkach. 

A teraz przyjrzyjmy się temu, czym faktycznie powinno zająć się miasto:

Ryc. Ramy komunikacyjne miasta Poznania. (Studium uwarunkowań przestrzennych 2008 – Miejska Pracownia Urbanistyczna ul B. Prusa 3, 60-819)

Zwracam uwagę na datę! No cóż, do dziś czekamy, do dziś się nie spięło, do dziś przepustowość kuleje. Snujemy plany o III ramie, snujemy plany o północnej obwodnicy, padały propozycje uruchomienia kolei obwodowej. Papier przyjął wszystko. A ponieważ władze miasta nie potrafią usprawnić dotychczasowego schematu sieci transportowej, to próbuje się mieszkańcom stworzyć schemat sztuczny w oparciu o tzw. ślad węglowy. Jednocześnie betonuje się centrum miasta a ogrody działkowe wypycha się na obrzeża. I taka to polityka za fasadą “ekologii”. Kit o ratowaniu klimatu łyknie wiele pelikanów, ale ostatecznie i tak wiadomo, że chodzi o “piniondze” i kontrolę nad społeczeństwem.

Na koniec jeszcze o większym, wręcz niebezpiecznym lewicowym rewolucjoniście z naszego miasta, mianowicie pani dr Spurek, która w swojej agendzie idzie dużo dalej niż Prezydent Jaśkowiak i która idealnie się wpasowuje ze swoimi przekonaniami w grupę C40. Pani ta oto chce zlikwidować cały sektor związany z hodowlą zwierząt (co z robakami? nie wiem, nie wyraziła opinii), chce narazić ludzi na osteoporozę – mocne ograniczenie konsumpcji mięsa i nabiału w imię ratowania klimatu zaburza gospodarkę wapniowo – fosforową w organizmie człowieka.

Dzieci i kobiety w ciąży – drżyjcie! Oczywiście dochodzą takie kwiatki jak eutanazja i aborcja na życzenie oraz obowiązkowa Konwencja Stambulska. Dobra, dosyć reklamy tego indywiduum ubranego w hipokryzję, jeżdżącego BWM 118i w benzynie! Klimat chce ratować nie mając jako prawnik o nim zielonego pojęcia. A socjolodzy wychowani na filozofii Marksa krzyczą hip-hip hurra! Kpina z ludzkiego umysłu.

P.S. Czyste środowisko przyrodnicze jest dla kolejnych pokoleń niezwykle ważne, ale kiedy się za to biorą lewicowi eurokraci, to wiedz, że wcale nie chodzi o ratowanie planety.

Jacek Olszewski

fot. Canva

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
_
_