fbpx

”Prezydent jest do wymiany”, protest pod Urzędem Miasta.

_
_
Dzień dziecka nie dla dziecka: Opowiadanie oparte na faktach. Przedstawia kilka lat życia chłopaka wychowanego przez zakonnice. Autor, w nietypowy i często zabawny sposób przedstawia konsekwencje dorastania poza rodzinnym domem. Jest to pełna wartkiej akcji opowieść z pikantnymi szczegółami właściwymi dla wieku dorastania. Świetna narracja aktorska dodaje kolorytu, sprawiając że opowiadania słucha się z prawdziwą przyjemnością. Pozostawia w słuchaczu chęć poznania dalszych losów głównego bohatera

U nas bez zmiany, prezydent jest do wymiany! Protest patriotycznych środowisk pod Urzędem Miasta.

W piątek o godzinie 14 na placu Kolegiackim odbył się zorganizowany przez poznańską Młodzież Wszechpolską protest przeciwko sposobowi zarządzania miastem przez prezydenta Jacka Jaśkowiaka.

Narodowcy głośno komunikowali swoje niezadowolenie spowodowanymi licznymi niedogodnościami życia w mieście rządzonym przez obecne władze. Liczne remonty obejmujące już prawie całe miasto paraliżują życie, prowadzą do zamykania wielu biznesów nie tylko na rozkopanym rynku. Coraz więcej osób ma problem z dojazdem, bo likwiduje się miejsca parkingowe, zwęża ulice a transport publiczny kuleje, bo pozamykane są trasy tramwajowe, a kierowcy autobusów tkwią w korkach i jeżdżą często poza rozkładem (jedno z wymownych haseł na transparentach: rozkład jazdy – zmiana trasy).

Jeden z protestujących mieszkańców przywołał dane świadczące o tym, że poznańscy kierowcy autobusów zarabiają kilkaset złotych mniej od kierowców z Katowic, co powoduje że imigranci np. z Bangladeszu się tam przeprowadzają, a u nas cały tabor nie może być wykorzystany, bo brakuje kierowców. Jednocześnie środków z budżetu miasta (czytaj: z podatków mieszkańców) nie brakuje na dotowanie np. Pride Week i tęczowych chorągiewek na tramwaje i autobusy.

Manifestanci zwrócili również uwagę na to, co dzieje się z Poznaniem pod kątem kulturowym i wizualnym. Demonstracja obywała się na totalnie zabetonowanym placu Kolegiackim (już wyremontowanym), a miasto dalej odzierane jest z kolejnych zielonych miejsc w mieście przy okazji różnych przebudów i remontów (kolejne hasło z transparentu: więcej betonu – miasto wytrzyma). Park kulturowy w Poznaniu to fikcja – kiedy trzeba to się każe przedsiębiorców za 10 cm szerszego potykacza niż ustawa przewiduje, natomiast kiedy nie służy to odpowiednim osobom czy grupom, to się to omija (mocne hasło nie tylko wypisane, ale i wybrzmiałe: bokser z Dębca to przestępca). Studenci wybierają inne miasta do nauki, turystów coraz mniej. Życie w mieście zamiera, zamiast się rozwijać.

Protest trwał około pół godziny. Mimo ujemnej temperatury i potęgującego uczucie zimna wiatru, zgromadził około 30 osób, kilku przechodniów się dołączyło, niektórzy się zatrzymywali i zadawali pytania, inni obserwowali z odległości. Większość przemykała goniąc za swoimi sprawami, pewnie w natłoku zajęć i problemów własnych, może nawet nie zwracając uwagi na to się dzieje wokół, ale za chwilę utkną w korku, autobus wypadnie z kursu, koleżanka z przyjaznej kawiarni straci pracę, czynsz za mieszkanie drastycznie wzrośnie…

Manifestacja przebiegała bardzo spokojnie, wręcz pokojowo, choć głośno i konkretnie. Mimo licznych zaproszeń do rozmowy i wcześniej zgłoszonego zgromadzenia (policja była, a jakże!), prezydent Jaśkowiak nie wyszedł do protestujących. Mało tego, nie wydelegował nikogo z decyzyjnych osób z urzędu czy rzecznika. Praca w Urzędzie Miasta odbywała się normalnie, a niektórzy z pracowników przynosili i ustawiali choineczki na placu Kolegiackim, na którym w sobotę odbyło rozpoczęcie jarmarku bożonarodzeniowego. Tam w sobotę o godzinie 16.30 uroczyście została rozświetlona choinka z udziałem samego prezydenta Jaśkowiaka. Taka demokracja… Młodzi patrioci wraz ze wsparciem starszych grzecznie proszą o przewietrzenie budynków publicznych.

Dorota Betiuk

Udostępnij
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
_
_