Członkostwo Polski w Unii Europejskiej popiera w dalszym ciągu duży odsetek Polaków. Niemniej ostatnie posunięcia Brukseli powodują, że coraz więcej osób zaczyna dostrzegać zagrożenia płynące z akcesji. Z czym zatem wiąże się członkostwo i jakie perspektywy jawią się dla Polski w bliskiej lub niedalekiej przyszłości?
Regulacje, regulacje, regulacje, Unia Europejska wytwarza je masowo
Swoboda przemieszczania towarów, kapitału, usług i ludzi. Te cztery swobody wydają się idealną receptą na sukces gospodarczy wszystkich państw należących do Unii Europejskiej. I poniekąd tak jest. Zyski Polski z tego tytułu oscylują między 7,1 proc. do 10,6 proc. Lata 2004-2023 daje zwiększenie polskiego PKB o około 3,2 bln. zł. Z drugiej strony swobody generujące zyski i rozwój państw są sukcesywnie ograniczane regulacjami. Regulacje dotyczące bezpieczeństwa, środowiska, zdrowia, podatków, rynku finansowego oraz barier celnych, utrudniają i podnoszą koszty funkcjonowania firm. Jeżeli dodamy do tego rozrost biurokracji, inwigilacji czy kar to firmy z obszaru UE stają się coraz mniej konkurencyjne.
O fabryce aktów prawnych napisał swego czasu były duński europoseł do Parlamentu Europejskiego. Jens-Peter Bonde na swojej stronie ujawnił, że w 2015 r. w Unii Europejskiej obowiązywało 40,163 aktów prawnych. Oprócz tego w obiegu krąży 15, 023 wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. Kolejne 16,917 to rekomendacje, komunikaty, białe i zielone księgi. W 2023 r. instytucje unijne przyjęły 2301 aktów prawnych. Ich liczba z roku na rok rośnie.
Ile kosztują unijne regulacje?
Jeden z polskich think tanków oszacował, że tylko polskich przedsiębiorców regulacje unijne kosztują 20 mld rocznie. Gunter Verheugen, były unijny komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości stwierdził, że regulacje kosztują 600 mld rocznie. Z kolei francuski profesor Patrick Messerlin wyliczył, że unijne regulacje przynoszą stratę ok. 5-7 proc. PKB. To oznaczałoby utratę przez Polskę w ciągu 20 lat członkostwa w Unii Europejskiej 2,1 bln zł. Wszystko jeszcze przed nami. Francuski Institut Rousseau wyliczył, że dekarbonizacja Polski do 2050 r. będzie nas kosztować 2,4 bln. zł, co odpowiada 13,6 proc. PKB.
Rolnictwo w zapaści
Najbardziej namacalnym przykładem centralnego zarządzania jest rolnictwo. Wspólna polityka rolna napędzana dopłatami bezpośrednimi zdominowała branże. Dopłaty do rolnictwa obejmują; jednolitą płatność obszarową, dopłaty dla młodych rolników, płatności związane z hodowlą zwierząt, z uprawą, zazielenia, przejściowe wsparcie krajowe, system dla małych gospodarstw oraz płatności dodatkowe.
Nierówne dopłaty
Chociaż polskie rolnictwo działa na wspólnym unijnym rynku między państwami toczy się nieformalna wojna o prymat dominacji na rynku rolnym dopłaty są zróżnicowane i z reguły wyższe niż te, które otrzymują rolnicy w Polsce. Polska znalazła się dopiero na 19 miejscu pod względem średniej stawki dopłat. Na domiar tego istnieje ogromna rozbieżność jeśli chodzi o dotacje z budżetów krajowych. W Polsce środki takie są na minimalnym poziomie, natomiast na zachodzie Europy są olbrzymie. Rolnicy z Włoch otrzymują 80 proc. wyższe dopłaty od polskich. Na tym przykładzie można zauważyć jak nierówna jest konkurencja na rynku unijnym. Pomimo tego, że pomoc z budżetów krajowych bez uprzedniej zgody Komisji Europejskiej niedozwolona Francuzi, Włosi czy Hiszpanie korzystają z tej formy wsparcia zaburzając podobno równe dla wszystkich reguły handlu.
Dlaczego dotacje to nic dobrego?
Utarło się w powszechnie, że rolnictwo jest branżą, która zyskała najwięcej na członkostwie i, że mają bardzo korzystny wpływ na rozwój rolnictwa. Jednak coraz częściej wśród samych rolników pojawiają się głosy, że unijne środki to nic dobrego. Rolnicy stawiają zarzuty, że dotacje budują nienawiść do rolników, uzależniają rolników od wydatków państwa, (których może któregoś dnia zabraknąć), wymagana jest zgody Komisji Europejskiej, (która może taką zgodę wycofać), rolnik staje się zakładnikiem różnych instytucji, które mogą go dzięki temu kontrolować.
Rolnictwo się kurczy
Od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej stopniowo, lecz systematycznie zmniejsza się udział rolnictwa w gospodarce krajowej. Według GUS powierzchnia zasiewów zbóż skurczyła się o 14 proc. z niemal 8,4 mln ha w 2004 r. do 7,2 mln ha w 2022 r. Liczba zasiewów ziemniaków spadła z 713 tys. ha 2004 r. do 198 tys. ha w 2022 r. Chociaż ilość zasiewów spadła, to w tym samym czasie plony wzrosły ze 19,6 do 30,8 ton z hektara to zbiory ziemniaków spadły z 14 mln ton w 2004 r. do ponad 6 mln ton w 2022 r. Buraki cukrowe z 297 tys. ha do 220 tys. ha, kapusty o 53 proc, ogórków o 44 proc., marchwi o 33 proc., buraków o 32 proc. cebuli o 25 proc., pomidorów o 20 proc.
Jak wygląda bilans upraw owoców i hodowli zwierząt;
- jeśli chodzi o owoce; jabłka zwiększyły się z 2,5 mln ton do prawie 4, 3 mln ton, truskawek z z 186 tys. ton do 185 tys. ton.
- pogłowie krów zmniejszyło się z 2.8 mln w 2004 r. do 2,2 mln sztuk w 2022 r. (21 proc)
- trzoda chlewna z 17 mln do 9,6 mln sztuk (ponad 43 proc.)
- liczba drobiu zwiększyła się ze 120 mln sztuk do 175 mln (46 proc.)
- pogłowie owiec spadło o 9 proc.
Najbardziej wyrazistym obrazem polskiej wsi po wejściu do UE jest drastyczny spadek gospodarstw rolnych. Według danych GUS w 2002 r. było 2933, 2 tys. gospodarstw rolnych, natomiast w 2020 r. tylko 1317, 4 tys. Oznacza to spadek o 55 proc. To przekłada się na zmniejszenie udziału rolnictwa w wartości dodanej PKB Polski, która obniżyła się z 3,3 proc. w 2004 r. do 2,8 proc. w 2022 r.
Kurczenie się rolnictwa coraz wyraźniej obrazuje kierunek polityki Unii Europejskiej, która dąży do przekształcenia ziemi rolnej w jałowe pustkowie (ugorowanie). To ma pomóc w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych i ochronie klimatu. Lukę po upadku europejskiego rolnictwa ma wypełnić import produktów rolnych z Ukrainy i Ameryki Południowej.
Łukasz Kuk
źródło-Dwadzieścia lat w Unii-Bilans Członkostwa
